Puszka Pandory

COLLOQUIO

“L’entrata - L’uscita”

Eibon Records (CD 2013) 

I ponownie dane mi jest obcować z typowo włoską produkcją. Nie chodzi tu już tylko o użyty w tekstach oraz tytułach język, ale o ogólny klimat i wydźwięk tych dziesięciu kompozycji. Wiele pozycji powstających na Półwyspie Apenińskim posiada w sobie silny element melancholii i swoistego romantyzmu, a tegoż nie brakuje i na najnowszym, dopiero co czwartym albumie COLLOQUIO. Dopiero, bowiem formacja na dobrą sprawę działa już ponad dwie dekady, ale funkcjonuje na zasadzie ‘mamy pomysły, to się pojawiamy’. Grupę powołaną do życia przez Gianni’ego Pedretti’ego zalicza się do nurtu wave/electronic i faktycznie, na „L’entrata - L’uscita” dominują syntetyczne brzmienia, które rozciągają się gdzieś od dark ambientu i minimal electronics, poprzez dark wave i synth-pop, aż po glitch, czyli wprowadzanie w miejsce melodyki sampli oraz zmieniających się frekwencji fal dźwiękowych, a te często stanowią tutaj o niepokojącym tle dla pozostałych dźwięków. O ile jednak wiele fragmentów tej płyty opiera się na czystej elektronice („In Un Piccolo Spazio”, „Quali Parole”, utwór tytułowy, „Piu In Fondo”, „23-1”), tak równie istotny jest tutaj czynnik ludzki, ponieważ w wielu utworach pojawiają się śmiałe partie pianina, fletu („Dalla Finestra”), kontrabasu („Tempo Brucia Tutto”), saksofonu („Cosi Distanti”, utwór tytułowy) i instrumentów perkusyjnych, a nawet męsko-żeńskie dwugłosy wokalne (np. w „Dalla Finestra”) i tu znowu powracamy do kwestii melancholijno-romantycznych w muzyce, ponieważ można postawić w tym przypadku znak równości między awangardowo-eksperymentalnym podejściem i nieco bardziej uduchowionym i wręcz przyswajalnym przez przeciętnego słuchacza obliczem COLLOQUIO. Oprócz dziwacznych i pozbawionych melodyki fragmentów zdarzają się utwory w całości lub chociaż częściowo oparte na parasymfonicznych, dark wave’owych, quasi-popowych lub nawet jazzujących pasażach, w których słychać ducha muzyki lat 80-ych i ówczesnego boomu na wykorzystywanie syntezatorów w przeróżnych stylistykach muzycznych - od produkcji z nurtu new romantic i electro pop, poprzez nowatorskie rzeczy zgrupowane pod szyldem firmy 4AD, aż po na przykład twórczość Davida Sylviana. Włoska formacja nie ogranicza się więc do brnięcia w nikomu tak naprawdę niepotrzebne eksperymenty, a jedynie czerpie z różnych źródeł, co procentuje sporą różnorodnością materiału, który jest jednak spięty klamrą pojawiających się stosunkowo rzadko, ale za to charakterystycznie niedbałych wokali i melodeklamacji autorstwa lidera grupy, wspomnianego już Gianni’ego Pedretti’ego, za większość muzyki odpowiada natomiast Sergio Calzoni. Jako całość płyta mnie nie przekonuje do końca, ale dzięki paru naprawdę świetnym fragmentom przebrnąłem przez nią bez trudu, i to trzykrotnie. Zastanawia mnie natomiast co innego - co autorzy mieli na myśli wrzucając na okładkę jakieś przedwojenne zdjęcie starszego pana z patefonem? Nijak to się ma do klimatu „L’entrata - L’uscita”…

ocena: 6,5/ 10

www.colloquio.eu


www.eibonrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-