Puszka Pandory

MARCHOFF & DROIN

?Source of Vectors?

Zoharum (CD 2013 ) 

To jest zdecydowanie pozycja dla miłośników muzycznej awangardy, w której słowa ?eksperymentalizm? i ?improwizacja? są kluczowymi i pomocnymi w opisie. Marchoff jest znany przede wszystkim z DIFFERENT STATE, ale w swoich poszukiwaniach różnych form pojawia się w różnych innych zestawieniach, zawsze jednak kierując tym badawczym statkiem. W duecie z Droin?em pochyla się nad zagadnieniami zjawisk elektrycznych i przekłada to na język dźwięków. Poszczególne kompozycje, oznakowane symbolami znanymi głównie konstruktorom urządzeń elektrycznych i elektronicznych oraz wykwalifikowanym elektrykom, poruszają się gdzieś na pograniczu elektroakustycznych brzmień wydawanych przez różne sprzęty oraz instrumenty i syntetycznie kreowanych hałasów dotkliwie raniących uszy. ?Source of Vectors? to nie kierująca się prawami fizyki ani matematyki próba zebrania różnego rodzaju zjawisk dziejących się tuż obok nas na poziomach, na które nie zwracamy prawie nigdy uwagi. Temu służą wszystkie te niepokojące dźwięki, które nie mają określonej częstotliwości, balansując raz w stronę pozornego wyciszenia, a raz epatując swoją gwałtownością. Dobrze to oddaje druga z kompozycji na płycie, gdzie dźwięki pulsują i wchodzą momentami dość mocno w estetykę power electronics, a kto zna rzeczy utrzymane w tej stylistyce, ten wie, że bywają drastycznie ekstremalne i wręcz drażniące. Można więc powiedzieć, że na swój sposób MARCHOFF & DROIN działa dość prowokacyjnie i za nic ma wszelkie typowo muzyczne formy, do których jest przyzwyczajona większa część słuchaczy. Na drugim biegunie są tutaj fragmenty dosyć stonowane, łechcące słuch i na swój sposób przyjemne, choć w tle cały czas czai się niepokój i wielka niewiadoma co się za chwilę stanie. Tego typu drażnienie się z odbiorcą stosuje od lat BRIGHTER DEATH NOW i to chyba adekwatne porównanie w tej sytuacji, chociaż ?Source of Vectors? zdaje się być momentami bardziej radykalny od tego, co tworzy Roger Karmanik. Tu dość przypadkowo pewne sekwencje układają się we wręcz surrealistyczne melodie lub coś, co nimi można nazwać, wiedząc przecież jakiego figla potrafi płatać nawet woda przepływająca przez rury kanalizacyjne i jeśli ktoś kiedyś słyszał jakieś dziwne, przypominające monotonny ciąg dźwięków, ten wie, że sprawia to czasem wrażenie jakiejś dziwacznej melodii. Tak właśnie funkcjonuje ten nieład i nieporządek na tym krążku. Marchoff nie byłby jednak sobą, gdyby nie przemycił między to wszystko pewnej szczątkowej rytmiki i motoryki, co słychać na przykład w kompozycji nr 3, gdzie można usłyszeć również wysamplowane głosy. A piąty fragment na albumie będzie zaskoczeniem ze względu na filmowy wręcz rozmach z mechanicznym, kroczącym konsekwentnie do przodu rytmem. Po nim jednak wszystko wraca na apokaliptycznie brzmiące tory power electronics i jest już pozamiatane? Pozycja wyłącznie dla koneserów awangardowej elektroniki.

ocena: 7/ 10

www.zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-