Puszka Pandory

AQUAVOICE

"Grey"

Zoharum (CD 2013) 

AQUAVOICE to dla mnie nazwa nieznana. Tak samo jak nazwisko twórcy tego projektu - Tadeusza Łuczejki, które w sumie powinienem kojarzyć, bo jest to od wielu już lat persona bardzo aktywna i w pewnym sensie zasłużona dla sceny elektronicznej w Polsce. W biografii wyczytałem, że już pod koniec lat 70-ych stworzył z Mirosławem Czyżykiewiczem eksperymentalną PRACOWNIĘ TRÓJWYMIAROWYCH MARZEŃ, a trochę lat później powołał do życia właśnie rzeczone AQUAVOICE, które stworzyło już osiem pełnych albumów, wliczając w to ten najnowszy o tytule "Grey". Jednocześnie, Tadeusz jest od 2003 roku organizatorem i dyrektorem artystycznym ambientowego festiwalu w Gorlicach (pełna nazwa to Międzynarodowe Prezentacje Muzyczne "Ambient") i koncertował już z najlepszymi na krajowej scenie el-muzyki, czyli Markiem Bilińskim czy Józefem Skrzekiem (ex-SBB), a także z Tomaszem Stańko czy BANCO DE GAIA z Robinem Guthrie z COCTEAU TWINS w składzie i dlatego tym bardziej byłem ciekaw co ów muzyk tworzy w swoim solowym projekcie. Muzykę elektroniczną, a jakże! Lekko nawiązującą do kosmicznych pejzaży TANGERINE DREAM i niepokojących brzmień DESIDERII MARGINIS czy SEPHITOTH, przestrzennie ambientową, nieco zrytmizowaną i ozdobioną sporą dozą eksperymentów. Czuć w tych dźwiękach muzyczną dojrzałość, umiejętności odnajdywania właściwych środków ekspresji, właściwych tonów i odpowiednich brzmień. Formy są stosunkowo krótkie i tylko w przypadku "Radiowaves" przekroczone zostało 8 minut, ale nie ma w tym podejścia komercyjnego i tak zwanego 'radio friendly'. Kiedy trzeba, Tadeusz wchodzi w rejony eksperymentalne i improwizowane, a kiedy indziej bardziej transowe, z nabudowywanymi nowymi dodatkami, samplami głosów i dziwnymi brzmieniami. Jest w tym jakaś eteryczność, a jednocześnie skłonność do poszukiwania zagubionych dźwięków i faktycznie, jak to napisano w tekście na temat tej płyty, niektóre z tych kompozycji są taką układanką, z której rodzi się muzyka. To takie swoiste puzzle, z których pomału, krok po kroku powstają te elektroniczne cacka. Czasem wychodzi z tego coś bardziej pogmatwanego i trudnego w odbiorze (np. "Glassgames"), czasem przyjemnie snującego się i 'wodnistego' ("Invisible World"), a czasem nadającego rytmiczne, lekko postindustrialne wibracje ("Terra Incognita"). Podobno wcześniejsze wydawnictwa Tadeusza Łuczejki były bardziej ambientowe i czysto elektroniczne, co nie zmienia faktu, że na pewno "Grey" jest ich pokłosiem i z pewnością nie jest to rzecz, jak mówi tytuł - "szara" i bezpłciowa.

ocena: 8/ 10

aquavoice.pl


www.facebook.com/aquavoiceart


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-