Puszka Pandory

DISMAL

"Giostra di Vapore"

Dreamcell 11 & Aural Music (CD 2013) 

Siedem długich lat dzieli poprzednią płytę włoskiej formacji DISMAL od tej najnowszej. Mimo to, w swojej ojczyźnie grupa ta cieszy się sporą estymą i od kilkunastu już lat cieszy uszy wszystkich tych, którzy lubią mroczne, a jednocześnie delikatne i eteryczne granie wywodzące się w prostej linii tak od gothic rocka, jak i klasycznego dark wave. "Giostra di Vapore", tak jak i poprzedni materiał "Miele dal Salice", czaruje brzmieniami pobrzękującego pianina, dużą ilością elektroniki, żeńskim wokalem i gotycko-nawiedzonym klimatem. Z poziomem jest już różnie, bo niektóre fragmenty są rzeczywiście czarowne i wybitnie udane, a pierwszym z nich jest utwór tytułowy, który następuje po trochę zbyt rozciągniętym w czasie intrze "The Four Vibrations". "Giostra di Vapore" wskazuje, że w gotycko-rockowym klimacie mocno nasączonym elektroniką jest jeszcze sporo do odkrycia, a jeśli nawet te dźwięki i pomysły nie są nadzwyczaj oryginalne, to wszystko to brzmi tak, jak należy. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na 'crimsonowe' zagrywki gitary gościnnie udzielającego się Daniela P., co wraz z quasi-orkiestralnymi smaczkami, sopranowymi wokalizami Rossany Landi i niepokojącą elektroniką oraz tym "tick-tack" w tekście nadaje temu utworowi szczególnego charakteru. Bardzo 'włosko', romantycznie i jednocześnie klasycznie gotycko brzmi następny kawałek o tytule "Il Ballo degli Obesi". Nie tylko ze względu na mocno zaakcentowany tekst w języku włoskim, ale też pewne nawiązania wokalne do ATARAXII. Nad DISMAL unosi się też ciągle ta neoklasyczna aura znana z albumów LACRIMOSY, co słychać tutaj w tym stopniowaniu brzmień skrzypiec, klasycznym brzmieniu pianina i łączeniu tego z nie nachalnym, perkusyjnym rytmem i dyskretnymi zagrywkami gitary. Częściej jednak włoska ekipa wypuszcza się w krainy bardziej elektroniczne niż zespół dowodzony przez Tilo Wolffa i gdyby trochę mniej kombinowała, a bardziej skupiała się na budowaniu zgrabnych aranżacji, to na przykład z takiego "Microcosm & Macrocosm" mogło by wyjść niezłe cudeńko, a tak to czasem brakuje tej kompozycji ciągłości i konsekwencji. Motorem napędowym DISMAL jest od samego początku multiinstrumentalista Bradac i trochę dziwi mnie, że jego doświadczenie jakby nie funkcjonowało tak jak trzeba w paru fragmentów tej płyty. Instrumentalny "Eden" ma świetne momenty, ale czasem ta orkiestracja rozjeżdża się lub oddaje niepotrzebnie inicjatywę plumkającemu pianinu. Te same symptomy niekonsekwencji mamy w "Vimana", gdzie orientalizujące wokalizy na początku zapowiadają się świetnie, ale potem wszystko staje się jakieś takie rozmemłane i chwilami nijakie. Lepiej w takich klimatach wypada na przykład nasz ARTROSIS na swojej ostatniej płycie, choć nie wtłacza do swoich dźwięków aż tyle neoklasycznych czy dark wave'owym wpływów. Na "Giostra di Vapore" jest więc całkiem sporo fajnych momentów, ale nie na tyle, by w końcu określić DISMAL jako zespół wybitny bądź wyjątkowy, a płytę uznać za świetną. Źle jednak nie jest.

ocena: 6/ 10

www.dismal.eu


www.myspace.com/dismalsaturno


www.facebook.com/pages/Dismal-the-Waltz-of-Mind/41699673160


www.wormholedeath.com/dreamcell11/index.php/artists/dismal/


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-