Puszka Pandory

GNAW

"Horrible Chamber"

Seventh Rule Recordings (CD 2013) 

Pierwsze, przed czym przestrzegam potencjalnych słuchaczy "Horrible Chamber", to wokal, do którego ktoś się przyzwyczai albo i nie. Wrzaskliwy, kwikliwy i miejscami bardzo desperacki, a kiedy trzeba złowrogo szeptany głos może zrazić do siebie wielu swoją manierą daleką od jakichkolwiek przyjętych standardów. Druga przestroga dotyczy samej muzyki, która z pełną świadomością razi swoim pozornym na ogół prymitywizmem i jednocześnie pewną taką niepoczytalnością. Już sam opis, w jakim zapodano słowa takie, jak 'przerażenie, trauma, klaustrofobia, wściekłość i wstręt' mówi całkiem sporo, bowiem GNAW to zespół, który opiera swoją twórczość na mechanicznych, choć przy tym dość powikłanych rytmach, chorobliwym klimacie i kompletnym braku melodyczności. Może to nie dziwić jeśli weźmie się pod uwagę, że w tym przedsięwzięciu maczał palce między innymi Alan Dubin (KHANATE, OLD, O.L.D.), a pozostali też nie byli z całkiem innej 'parafii'. Carter Thornton (ENOS SLAUGHTER), Jun Mizumachi (IKE YARD), Brian Beatrice i Eric Neuser nie są żadnymi nowicjuszami i wiedzieli w co wchodzą, a muza, którą się parają na "Horrible Chamber" to faktycznie katukumbiczne poszukiwania po omacku w klimatach, które można określić jako paranoiczno - obsesyjno - industrialno - awangardowe. O ile jeszcze parę kawałków można od biedy określić jako pewne takie połączenie GODFLESH, OLD, CORRECTIONS HOUSE i wczesnego SWANS, to już przy takim "Widowmaker" można się zastanowić o co tutaj chodzi. Ten utwór jest takim apogeum apokaliptycznego widowiska, nad którym nikt nie ma już żadnej kontroli i wszystko toczy się swoim nieuchwytnym, dalekim od logiki torem. Podobnie jak i najdłuższy na płycie, jakoby tytułowy "This Horrible Chamber", przy którym można używać różnych określeń, łącznie z 'ambient', 'awangardą' czy 'psychodelią'. Zresztą, tak jak wspomniałem, nikt nie powinien liczyć tutaj nawet na odrobinę melodii i chwilę oddechu, bo struktury, choć pozbawione zbytecznego prymitywizmu, oddają klimat wchodzenia w jakiś tunel bezgranicznego strachu i obłędu, który z każdą chwilą staje się coraz bardziej realny i rzeczywiście silny. Bez cienia wątpliwości to na pewno jedna z bardziej odrażających i przerażających płyt, jakie miałem okazję usłyszeć w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy i naprawdę nie wiedziałem jak ją ocenić punktowo… Ale okazuje się, że i w odrazie jest specyficzne piękno i zdecydowałem się na siedem i pół.

ocena: 7,5/ 10

www.facebook.com/Gnawtheband


www.seventhrule.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-