Puszka Pandory

HARM WÜLF

"There's Honey In the Soil So We Wait For the Till"

Deathwish Inc. (LP 2013 ) 

Kompletnie nie wiedziałem czego spodziewać się po HARM WÜLF. Czy stylizowanego na stary rock grania, czy sludge'owego brudu, czy czegoś wywodzącego się w prostej linii od hardcore'owo - punkowego BLACKLISTED, bowiem to jest podstawowy zespół G. Hirscha. Tymczasem prawda jest taka, że "There's Honey In the Soil So We Wait For the Till" to solowy projekt tego muzyka, który tworzy w HARM WÜLF coś z pogranicza neo-folku, akustycznego rocka i korzennej, opartej na bluesie muzyce amerykańskich bardów. Gitara akustyczna jest tu obok wokalu najważniejszym instrumentem, a tylko od czasu do czasu dołączają przesterowany bas, perkusjonalia i klawiszowe orkiestracje. Ot, taka bardowska, autorska płyta do posłuchania dla wypoczynku mocno wieczorną porą, z lampką wina w ręku i rozświetlającymi pokój świecami. Niezobowiązujące do niczego akustyczne tło do wyciszenia, chociaż G. Hirsch nie zamierza non-stop przynudzać jednostajnym plumkaniem na gitarze i od czasu do czasu wrzuca tutaj trochę niepokoju i apokaliptycznych nastrojów, które bezsprzecznie kojarzą się z DEATH IN JUNE, CURRENT 69 czy solowymi dokonaniami Tony'ego Wakeforda. Balladowo - melodyjne "Oldfur", niepokojące "Silk Soul", podniosłe "Astral Oblivion", spokojne, a jednocześnie z lekka mroczne "When Old Becomes New", szarpane i prawie post-punkowe w klimacie "More Weight", dodający cień nadziei "Spectrum Blues" z rzewnie pogrywającymi skrzypkami, neurotyczno - transowe "We Hold Empty Names", przechodzący od kojących dźwięków do nieco bardziej porywczych "Bonepicker" i podsumowujący wszystkie nastroje i muzyczne wątki utwór tytułowy w dwóch częściach na sam koniec - taka jest właśnie zawartość tego albumu. Nie porywająca jakoś znacząco, nie powodująca we mnie nadzwyczajnego entuzjazmu, ale słuchalna jak najbardziej.

ocena: 7/ 10

www.deathwishinc.com


www.facebook.com/deathwishinc


twitter.com/deathwishinc


autor:  Diovis



<<<---powrót   -INDEX-