Puszka Pandory

PARANOIA INDUCTA

"Maze of Death"

Old Temple & Doomsday Factory (CD 2013) 

Prawdę powiedziawszy, nie miałem okazji poznać poprzedniego albumu PARANOIA INDUCTA - "Evil Angel", ale w porównaniu z poprzednimi wydawnictwami tego projektu, ten najnowszy, a zatytułowany "Maze of Death" jest najbardziej filmowy i najbardziej pobudzający wyobraźnię. Po tych wszystkich latach wzlotów i upadków wielu różnych inicjatyw dark ambientowych i pochodnych w naszym kraju, tak właściwie można mówić o trzymaniu równego, wysokiego poziomu przez HOARFROST, HOROLOGIUM, ACCOMPLICE AFFAIR i właśnie PARANOIA INDUCTA. Anthony Armageddon Destroyer na swoim nowym albumie przedstawia 12 niedługich odsłon, które jawią się jako rzeczy równie mroczne, jak i na swój sposób piękne, a na pewno majestatyczne i łączące świat cierpienia oraz odizolowania z czymś w rodzaju odczuwania cienia nadziei. Jest to jednak w dalszym ciągu esencja dark ambientowej głębi ozdobionej brzmieniami pianina, dzwonów, pobrzękiwania blach, różnych zgrzytliwych tonów i tak zwanych 'soundscapes', czyli dźwięków rejestrowanych gdzieś w terenie. "Maze of Death" przypomina w tym takich gigantów, jak RAISON D'ETRE, DESIDERII MARGINIS, SEPHIROTH, IN SLAUGHTER NATIVES, NORTHAUNT czy nawet COPH NIA, ale podobnie jak greckie INSCISSORS kieruje się bardziej w stronę soundtrackowego stylu do nieistniejącego filmu, w którym dramaturgia zmienia się w odpowiednich momentach i tak na przykład PARANOIA INDUCTA po tylko trochę operujących rytmicznymi elementami, a przede wszystkim orkiestralno-przestrzennych w swoim charakterze, czterech pierwszych fragmentach, w piątej kompozycji, "Dark Messiah", poddaje słuchacza swoistej próbie, bo pojawia się wyrazisty, diaboliczny wokal (właściwie to złowieszcza deklamacja), a industrialny podkład rytmiczny zaczyna drażnić końcówki nerwów. Równie wymowny i momentami drapieżny jest "The Kingdom of Pain", a taki apokaliptyczno-niespokojny duch wypełnia też kilka kolejnych kompozycji. Z kolei końcówka znowu zwraca się w stronę prawie czysto dark ambientową. I tu już można mówić o pewnym wyłanianiu się koncepcji stojącej za "Maze of Death", bo to materiał uświadamiający nieuchronność śmierci, samotność jednostki wobec przerastających ją rzeczy i ciągłe cierpienie wrażliwej duszy, a wszystkie te ozdobniki zarówno dźwiękowe, jak i wokalne (chóry, orientalne zaśpiewy i opętane głosy) doskonale ilustrują ideę tego albumu. Kilka fragmentów wręcz podkreśla znaczenie takich słów, jak 'strach', 'śmierć', 'potępienie' czy 'smutek', a podkreślają to zmieniające się nastroje, które jednak jako całość sprawiają, że to jedno z wybitniejszych dokonań na mroczno-elektronicznej scenie w naszym kraju w ciągu ostatnich lat, a na pewno miesięcy.

ocena: 8,5/ 10

www.paranoia-inducta.com


www.facebook.com/paranoia.inducta


www.oldtemple.com


www.facebook.com/doomsdayfactory


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-