Puszka Pandory

ROT IN HELL / PSYWARFARE

"Split LP"

Magic Bullet Records (Split-LP 2013) 

Zdawać by się mogło, że ROT IN HELL to grupa co najmniej death metalowa czy grindcore'owa, ale nic bardziej mylnego. Bliżej nieznana formacja z Wielkiej Brytanii prezentuje na tym winylowym splicie w pełni akustyczne granie gdzieś z pogranicza neofolku i unplugged rocka, a jedynym trochę odstającym od tego elementem są nieco bardziej wrzaskliwe wokale pod koniec pierwszego numeru "Parthenogenesis" i lekko psychodeliczne dźwięki w końcówce "Poetry of Works". Pozostała część materiału opiera się na gitarowym pobrzękiwaniu, poświstujących odgłosach wiatru, dyskretnie porcjowanych partiach klawiszy i spokojnych wokalach, co nadaje tym trzem utworom nieco sennego, onirycznego charakteru. Na drugim biegunie jest twórczość amerykańskiego PSYWARFARE, którzy dostarczyli na tego splita cztery kakofoniczne, mocno ocierające się o noise i power electronics kawałki i na próżno szukać tutaj jakichkolwiek linii melodycznych, wyrazistych wokali czy tradycyjnie pojmowanych struktur muzycznych. Przez szesnaście minut i czterdzieści sekund można zaznać jedynie sonicznego wstrząsu, w którym za wokale posłużyły jakieś demoniczne inkantacje i przesterowane na maksa wrzaski, a na pierwszym planie jest zmieniająca się frekwencja chaotycznych i hałaśliwych brzmień i oscylacji generowanych przez różnorakie instrumenty elektroniczne. Czemu ma służyć to wydawnictwo? Wedle dość enigmatycznego i unikającego informacji o samych wykonawcach opisu PSYWARFARE to nazwa operacji wojskowej przeprowadzanej przez Amerykanów poprzez niemiecką bazę Rammstein między innymi w Kosowie i być może formacja używająca tej nazwy ma przekazać przez swoje dźwięki koszmar wojny, bo tak to można odebrać słuchając tych "kompozycji" o tytułach "My Lover Is the Queen of the Night", "When Blood Consumed My Knife", "Draining Bernice Worden" i "Collisional Thought Depravation", ale co ma wspólnego z tym ROT IN HELL, to już naprawdę nie mam zielonego pojęcia… Czy miało to być coś w rodzaju 'ciszy przed burzą', albo przykrywka dla dewastującego ataku PSYWARFARE?... Może Wam uda się odpowiedzieć na to pytanie? O ile jednak ROT IN HELL, choć nie wnosi nic do muzyki, to jest to słuchalne, to ich kompanów można polecić jedynie zagorzałym miłośnikom noise/power electronics.

ocena: ROT IN HELL 5/10, PSYWARFARE 3 / 10

www.magicbulletrecords.com


www.facebook.com/magicbulletrecords


twitter.com/magicbulletrecs


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-