Puszka Pandory

DIVINE CIRCLES

“Oblivion Songs”

Paradigms Recordings (LP 2013) 

Pod szyldem DIVINE CIRCLES kryje się szalona skrzypaczka Meghan Mulhearn, którą co niektórzy mogą kojarzyć z którymś z zespołów i projektów, gdzie się aktywnie udzielała lub wciąż udziela: USX, THE JUDAS HORSE, LUNAR CREATURE, MEGHANZ i CRITICS. Współpracowała też między innymi z legendarnym, post-rockowym GODSPEED YOU! BLACK EMPEROR, Warrenem Ellis’em z zespołu Nicka Cave’a czy Aidan Baker’em, CV ma więc dość bogate, choć, jak zauważyliście pewnie, gro tych wykonawców to muzyczne podziemie. Dlatego poznając pięć numerów zawartych na mini-albumie „Oblivion Songs” lepiej nastawić się na spotkanie z czymś więcej niż tylko solowym wydawnictwem wokalistki i skrzypaczki, choć niekoniecznie totalną awangardą. Co prawda instrument, jakim są skrzypce, jest używany przez Meghan nie zawsze w sposób tradycyjny, bowiem niekonwencjonalnych zagrywek jest tutaj ciut ciut i trochę, ale zdarza się, że smyczkowe zagrywki w dużym stopniu trzymają się pewnego kanonu. Oczywiście pani Mulhearn garnie się do tworzenia dysonansów i budowania karkołomnych przejść, w czym przypomina dokonania żeńskiego kwartetu AMBER ASYLUM lub innego, mieszanego już BLACK TAPE FOR A BLUE GIRL i ten kobiecy sentymentalizm jest wyczuwalny również w utworach DIVINE CIRCLES, choć oczywiście jest potraktowany w raczej artystowski sposób. Pierwszy na płytce utwór, „Leave” to zbudowane na kilku liniach smyczków, mocno melancholijne nagranie z melodyjnymi wokalizami Meghan, która wybitnego głosu może nie ma, ale przykuwa uwagę pewną taką charyzmą. Następny utwór, „Midwest”, przypomina te spokojniejsze rzeczy spod szyldu SIOUXXIE AND THE BANSHEES i nawet barwa głosu liderki DIVINE CIRCLES przypomina tę na pozór tylko beznamiętną w swoim śpiewaniu Siouxxie Sioux. W tym fragmencie nasza bohaterka pokazuje, że skrzypce mogą służyć też jako instrument rytmiczny. W „The Prayer”, obok wiolinowych pasaży pojawia się szalejąca z minuty na minutę coraz bardziej gitara na przesterze i to taki fragment, którego równie dobrze na płycie mogło by nie być. „Ingenue” to prawie tradycyjna piosenka, tyle że pobrzmiewająca trochę zimnofalowo i lekko industrialnie, a trochę jak stary, dobry VELVET UNDERGROUND. Nawet gitarowe zagrywki brzmią, jak by w sesji brał udział niedawno zmarły Lou Reed… Kończący ten niedługi materiał „Hymn” jest najbliższy amerykańskiej tradycji, bowiem brzmi jak jedna z klasycznych pieśni i nawet oprawa muzyczna jest gdzieś z pogranicza country and western. Pięć utworów i pięć twarzy Meghan Mulhearn, a każda nieco odmienna od pozostałych. Nad wszystkimi unosi się jednak pewien duch jednej, wiedzącej co osiągnąć artystki.

ocena: 7/ 10

divinecircles.bandcamp.com/


www.facebook.com/DivineCircles


www.paradigms-recordings.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-