Puszka Pandory

HYBRYDS

“Music For Rituals”

Zoharum (2 CD 2014) 

Tytuł tego dwupłytowego wydawnictwa mówi już wiele. HYBRYDS, jako jedna z czołowych rytualistycznych formacji w drugiej połowie lat 80-ych i w latach 90-ych, brnie tutaj dalej w mocno okultystyczną, nawiedzoną i na ogół minimalistyczną muzykę, która jednak nie daje się zamknąć do konkretnej szufladki, a bogactwo pomysłów, mimo bardzo mocno ograniczonych możliwości studyjnych (nagrań dokonano na czterośladowym magnetofonie), daje po raz kolejny pojęcie, jak bardzo kreatywna była ta belgijska formacja. Czerpiąc sporo z pre-industrialu i awangardy muzycznej potrafiła stworzyć bardzo wyraziste i jedyne w swoim rodzaju dźwięki poukładane w znanym jedynie muzykom szyku, a które oscylują od bardzo onirycznych i subtelnych kompozycji z żeńskim głosem niejakiej Yasnai (vide „The Garden At the Sea”, „Dark Ages”), poprzez inspirowane world music kompozycje, w których sięgnęli między innymi po muzykę z Ekwadoru („Ritual For Quetzal Coatl”), awangardowe odloty w stylu EINSTURZENDE NEUBAUTEN, CABARET VOLTAIRE i COIL, klasycznie elektroniczną muzykę sięgającą korzeniami lat 70-ych, psychodeliczne, prawie że jazzowe improwizacje, dark ambientowe pejzaże, aż po rytualno-industrialne dziwactwa, które mogą się kojarzyć co niektórym z dokonaniami na przykład DEUTSCH NEPAL („Aquahypno”). HYBRYDS posiłkuje się na pierwszym dysku nielicznymi samplami, które odpowiednio zniekształcone i dopasowane do pozostałych dźwięków tworzą nową jakość. Dla przykładu chóry wzbogacają w pewien sposób sakralną kompozycję „Apes”, a wspomniane wokalizy i brzmienia wiolonczeli w wykonaniu Yasnai nieco rozświetlają dość mroczny przekaz belgijskiego przedsięwzięcia, choć z drugiej strony silnie operują okultyzmem („The Man With No Shadow”, „Ros Caelestis”). Zresztą oni sami opisują swoją twórczość pod egidą „magii jako siły woli”, zbliżając się tym samym do filozofii Antona Sandora LaVey’a i jednocześnie nawołują do używania własnej mocy w pozytywnym znaczeniu, cokolwiek mieli na myśli… W pracach nad tym albumem, oprócz niewątpliwie lidera i maestro HYBRYDS, Sandy Nijsa (Magthea) i wspomnianej już Yasnai (Leen Smets), uczestniczyli także dark ambientowy muzyk Vidna Obmana oraz jeden z członków włoskiej grupy A.T.R.O.X. Pier Luigi Andreoni. Spora część ich wspólnego dzieła jawi się do dziś, ponad 20 lat po powstaniu tych nagrań, dość interesująco i robi wrażenie mimo niewątpliwego minimalizmu oraz pewnej takiej pierwotności. Wielu artystów, którzy rozpoczęli swoją działalność w latach 90-ych czerpało z ich wczesnej twórczości, dzięki czemu doczekaliśmy się takich wizjonerów, jak ENDURA czy ORRYELLE & THE HERMAPHRODITIC CHAORDER OF THE SILVER DUSK. Drugi krążek w tym zestawie to już rarytasy i niepublikowane utwory HYBRYDS z lat 1983-1988. Pierwszy z nich to właśnie reprezentant tej drugiej grupy. „Crowds of People” jest owocem współpracy Sandy Nijsa z ALPHA PROJECT, czyli Markem Burghgraeve (m.in. SOMNABULIST) i przynosi nieco ponad sześć minut monotonnego, rytualistycznego granie z etnicznymi elementami i różnymi perkusjonaliami. „Azjemz” to z kolei krótki i bardzo mroczny fragment pochodzący z kasetowej kompilacji 3RIOTAPES. Z innej kasety pod tym szyldem - „Saxapulation” pochodzą dwie następne, już dużo dłuższe kompozycje będące następstwem korespondencyjnej współpracy z saksofonistą Barry Edgarem Pitcherem z Wielkiej Brytanii. Sample improwizacji tego muzyka zostały zmiksowane z muzyką stworzoną przez HYBRYDS, w efekcie czego mamy zupełnie nowe spojrzenie na etniczno - rytualno - jazzowe dźwięki, które wyprzedziły nawet nieco podobną, jazz ambientową twórczość norweskiego muzyka Jana Garbarka i słucha się tego z podobnym zainteresowaniem, jak ewidentnie bardziej autorskich tworów belgijskiej formacji, choć same nagrania pochodzą z dużo wcześniejszego okresu niż „Music For Rituals”, a dokładnie to z 1984 roku. Piąty i ostatni utwór to prawie półgodzinna, muzyczna podróż zainspirowana japońskim filmem „Beautiful Girl Hunter” z 1979 roku i w tym celu Sandy wykorzystał między innymi zbudowany przez spotkanego w knajpie Michela instrument koto, którego sound zmiksował z pozostałymi dźwiękami i samplami głosów ze wspomnianego filmu, czyniąc ten fragment jednym z bardziej interesujących fragmentów całego dwupłytowego wydawnictwa, które jest nie tylko wspomnieniem bardzo ciekawej formacji HYBRYDS, ale też interesującą wędrówką przez różne oblicza okultystyczno - etniczno - postindustrialnej muzyki.

ocena: 7/ 10

www.hybryds.com


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-