Puszka Pandory

LAIBACH

“Spectre”

Mute Records & Mystic Production (CD 2014) 

LAIBACH to zespół - instytucja. Najbardziej znana formacja ze Słowenii, która miała wpływ na wielu innych wykonawców, z RAMMSTEIN, MORBID ANGEL, ORDO ROSARIUS EQUILIBRIO czy PUISSANCE na czele. Od ponad 30 lat prowokuje, wzbudza kontrowersje, krytykuje zastany ład, zmiany geopolityczne i tworzy dźwięki, będące zgrabną mieszanką militarystycznych orkiestracji, industrialnej mechaniczności, elektroniki w różnych jej odmianach, muzyki klasycznej, popowej, rockowej i to jeszcze zbyt mało, by opisać całą, bogatą twórczość LAIBACH. W ostatnich latach nie rozpieszczali nas wieloma nowymi wydawnictwami, więc tym bardziej ciekaw byłem, co Słoweńcy wysmażyli tym razem. Inna rzecz, że miałem trochę obaw, bowiem zdarzało im się czasami za bardzo wchodzić na pole muzyki techno, nawet dance’owej, ale chyba dzięki temu, że powrócili do związku z mocno stojącą za nimi prawie od początku i z przerwami do dnia dzisiejszego Mute Records raczej nawiązują do swoich najlepszych wydawnictw. Pierwszy przykład mamy od razu na początku. „The Whistleblowers” to orkiestralno - militarystyczna pieśń z gwizdanym motywem przewodnim, jak zawsze lekko demonicznym wokalem Milana Frasa i chórami. Wedle informacji od wydawcy, jest poświęcona ‘cyfrowym’, ‘prometejskim bohaterom’ w osobach Chelsea Manning, Edwarda Snowdena i Juliana Assange. Bardziej przebojowy, ale jak zawsze przewrotny i posiłkujący się industrialnością jest „No History” z wyrazistymi, żeńskimi zaśpiewami. Nieszczególnie brzmi elektroniczno - orkiestralny „Eat Liver!” z wokalem przypominających słowotok prowadzącego aukcję bydła w USA, ale za to już „Americana”, pomimo bitowego początku, z czasem staje się wzniosłą i niepokojącą pieśnią w martial industrialnym klimacie. To samo tyczy się kolejnego kontrowersyjnego tematycznie „We Are Millions And Millions Are One”, w którym współgrają ze sobą dziwne elektroniczne brzmienia, melodyczne orkiestracje, żeński wokal i pojedyncze wtręty Milana Frasa. Klimat lat 80-ych wskrzesza na swój sposób świetny numer „Eurovision” z wyrazistym refrenem „Europe is falling apart”. Muzycznie to mikstura „Vienny” ULTRAVOX z industrialnym hałasem i symfonicznością. Czymś w rodzaju mrocznej, demonicznej kołysanki jest „Walk With Me”, gdzie znowu w roli głównej jest kobiecy wokal - z jednej strony zimny i ciemny, a z drugiej nasycony ‘czarną’ muzyką ze Stanów. Taki nieco paradoksalny zabieg jest stosowany przez LAIBACH dość często i nie gryzie się to z muzyczno - ideologiczną postawą słoweńskiej legendy. Elektro-pop z poprzedniego stulecia pojawia się znowu w hałaśliwym utworze „Bossanova”, gdzie łączą się ze sobą różne stylistyki określane tym mianem i bardzo popularne do dziś głównie w krajach niemieckojęzycznych. Dance’owy i niestety słaby jest kawałek z numerem 9 - „Resistance Is Futile”, choć jego druga część jest już bardziej obiecująca i pogmatwana, a przekaz tekstowy mocno przewrotny. Szczęśliwie dość nietypowa, bardzo oszczędna w dźwięki (głównym instrumentem jest pianino i kobiecy wokal) i jednocześnie klimatyczna końcówka w postaci „Koran” dobrze wieńczy to może nie najbardziej wybitne wydawnictwo w dyskografii LAIBACH, ale na pewno dowodzi, że ta grupa jeszcze nie ma zamiaru odchodzić na muzyczną emeryturę i ma coś jeszcze do powiedzenia w różnych kwestiach. Dodam, że poszerzona wersja albumu zawiera jeszcze cztery dodatkowe kawałki.

ocena: 7/ 10

www.laibach.org


www.facebook.com/laibach


www.youtube.com/laibach


mute.com


www.mystic.pl


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-