Puszka Pandory

MAREK X. MARCHOFF

?Funeral Musik Für Jenny Marchoff?

Zoharum (CD 2013) 

W tym konkretnym przypadku warto zapomnieć choć trochę o tym, że Marek Marchoff to postać związana na dobre i złe przede wszystkim z DIFFERENT STATE. Wyciągnięty po 15 latach i stworzony przez niego solo materiał zatytułowany ostatecznie ?Funeral Musik Für Jenny Marchoff? to nieco inne oblicze Marka, ale też miał on ku temu swoje osobiste powody. W ciągu kilkunastu godzin twórczej pracy w stanie znanym tylko i wyłącznie artyście przekuł swoje emocje, używając wyłącznie analogowych syntezatorów, generatorów i taśm studyjnych, na coś, co miało być hołdem dla jego zmarłej babki Jenny. Materiał został zachowany w pierwotnej postaci, kompletnie nie obrobiony w jakikolwiek sposób przy okazji przygotowywania do wydania i zachował swój charakter sprzed wielu lat, co w niczym nie wypacza jego uniwersalności i ponadczasowości. Ci, którzy obserwują scenę eksperymentalno - elektroniczną, wiedzą, że lata 90-te wniosły w tej sferze wiele różnych nowych elementów i rozwiązań, łącznie z techno, EBM, rave czy drum ?n bass, ale akurat te utwory Marchoffa nie zostały w żaden sposób nasączone zewnętrznymi wpływami. To osobiste, na wskroś emocjonalne podejście do niełatwej tematyki utraty osoby bliskiej, co nie powinno być osądzane, oceniane i tak też powinno się traktować ten prawie godzinny ciąg dźwięków. Z technicznego punktu widzenia jednak zastrzeżeń tak czy siak mieć nie można, bo analogowe dźwięki zawsze miały, mają i będą miały przez wiele kolejnych dekad tę przewagę nad syntetycznymi, że są bliższe ludzkiej natury, a tutaj - pomimo minimalizmu uwypuklonego zwłaszcza w prawie 19-minutowym ?Egham? - oddają one pewien stan ducha twórcy i jeśli ktoś choć w głębi duszy jest człowiekiem wrażliwym, pojmie, że nawet samo ujawnienie publicznie takich rzeczy z szuflady musiało kosztowało wiele Marka nawet po upływie 15 lat. Skoro jednak dane mi jest pisać recenzję tego albumu, napiszę, że zawiera on sporo ciekawych pomysłów i chociaż oryginalnie nie miała być to pozycja do publicznego odtwarzania, to warto zwrócić uwagę na nawiązujący do nagrań TANGARINE DREAM z lat 70-ych i 80-ych utwór ?Therpa Lea Road?, gitarowe zagrywki w ?Egham?, klasycznie elektroniczny ?27th Street? oraz lekko nawiedzone i operujące momentami estetyką pozbawionego gitar cold wave ?Broadway? i ?Chrysler Benz - New Yorker 86?. Warto na godzinę wyłączyć się z realnego życia, posłuchać, pomyśleć, popaść w refleksję? Cześć Pamięci Pani Jenny Marchoff. PS. Materiał został wydany w limitowanym do 300 kopii ekopacku.

ocena: -/ 10

zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-