Puszka Pandory

LIFE'S DECAY

"Dysrieuses"

Abstraktsens Produktions (CD 2009) 

Wbrew pozorom, to właśnie Francuzi przez ostatnie lata dokładają wiele starań, by scena szeroko pojętej muzyki ekstremalnej i metalowej była czymś bardziej twórczym, a nie tylko nudnym powtarzaniem starych, sprawdzonych szablonów. W innym miejscu (w dziale "Recenzje") możecie przeczytać między innymi o mieszającym klasyczną muzykę Romantyków z desperackim black metalem PENSEES NOCTURNES, a w tym o nie pasującym do końca ani do szufladki z napisem "dark wave", ani też do gotyckiej półki LIFE'S DECAY. Ku memu zaskoczeniu para mieszana z kraju Galów gra już od kilku lat i nagrała kilka pełno wymiarowych materiałów, choć do tej pory nie byli u nas znani. Sami twierdzą, że tak nie jest, i to na podstawie ledwie jednego artykułu w mało specjalizującym się w muzyce portalu internetowym. Ale mniejsza z tym i lepiej dać chociaż ogólne pojęcie co zawiera szósty album w dyskografii LIFE'S DECAY - "Dysrieuses". W tych na poły akustycznych utworach pobrzmiewają echa tak różnych wykonawców, jak KATE BUSH, ROME, ORDO ROSARIUS EQUILIBRIO, ATARAXIA i BLACK TAPE FOR A BLUE GIRL, jest też spora dawka dark wave w stylu DARK SANCTUARY, cold wave w manierze JOY DIVISION lub wczesnego THE CURE, folkowe i neoklasyczne wpływy, czy - w końcu - pewne podobieństwa do naszych krajowych formacji SUI GENERIS UMBRA i HETANE, ale zaznaczam, że są to moje osobiste skojarzenia i ktoś inny doszuka się jeszcze innych naleciałości. Łatwiej natomiast wyjaśnić, że każdy z fragmentów tej płyty to zamknięta w około czterech minutach swoista piosenka oparta na dźwiękach pianina, skrzypiec, nietypowo brzmiącej gitary, basu, harmonijki ustnej i różnych instrumentów perkusyjnych, z niewielką ingerencją ze strony nowoczesnych rozwiązań brzmieniowych. Zimny, lekko mechaniczny rytm łączy się tu z emocjonalnymi, choć nie tak znowu nadzwyczajnymi wokalami Alei, a muzyka klasyczna ewoluuje w post-rockowe dysonanse i swoisty minimalizm, który chwilami może wprowadzić w pewnego rodzaju trans. Całość to wartościowe i odróżniające się od 99,5 procenta innych obecnych tworów muzycznych doświadczenie z pogranicza tradycyjnej muzyki rozrywkowej i awangardy. Mam tylko takie wrażenie (słysząc próbki ich wcześniejszych utworów na stronie www LIFE'S DECAY), że "Dysrieuses" tak naprawdę bardzo niewiele różni się od pozostałych płyt firmowanych nazwą tego zespołu. A i same kawałki też w pewnym momencie stają się do siebie podobne. Ale to już nieco drobniejszy detal, bo pewien niedosyt równoważy dramaturgia i pełen niepokoju klimat na przykład w takim "Ambrause"...

ocena: 7/ 10

www.lifesdecay.com


www.myspace.com/abstraktsens


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-