Puszka Pandory

STROM NOIR

“Urban Blues”

Zoharum (CD 2014) 

Zoharum wyłuskuje już nie tylko co ciekawsze kąski z archiwów muzyki dziwnej, zakręconej i eksperymentalnej, jak na przykład pozycje RAPOON czy HYBRYDS, ale sięga też po świeże wydawnictwa różnych artystów nie tylko krajowych, którzy gdzieś tam na mapie tego typu dźwięków zaliczają się do cenionych i znanych w pewnych kręgach. O słowackim muzyku Emilu Mat’ko i STROM NOIR wcześniej nie słyszałem, a przecież „Urban Blues” jest jego dziewiątym albumem, a więc jest to człowiek, który już trochę muzyki stworzył w swoim życiu. Generalnie pierwsze moje odczucie, gdy wsłuchałem się w drugi na płycie numer „Night Blooming” było takie, że mamy tutaj taką bardziej ambientową scenerię niż na płytach naszego krajowego ACCOMPLICE AFFAIR, ale gdy pojawiają się delikatnie muskające końcówki nerwów dźwięki gitary, to skojarzenie to jakby się wzmaga. Cóż, jeden projekt nie wie pewnie o drugim, więc skojarzenie jest jak najbardziej moje, prywatne i byłoby krzywdzące, gdybym na tym poprzestał. Otóż, „Urban Blues” jest, według samego autora, czymś w rodzaju próby uchwycenia „uczucia odwrotności deja-vu, przedstawiającym podróż przez miasto, które sądzisz, że dobrze znasz, ale z drugiej strony, twoje uczucie, że ‘coś jest nie tak’ wzrasta.”. Taka korelacja między docierającymi gdzieś z głębi miasta dźwiękami a kojącymi, przestrzennymi dronami uwidacznia się tutaj w każdym z ośmiu instrumentalnych utworów. Poczucie osamotnienia w tłumie ludzi, wśród i pomimo hałasu i zgiełku, otaczających nas odgłosów wszelkiej maści oraz próba osiągnięcia pewnego stanu oczyszczenia miesza się tutaj z niepokojem, który narasta na przykład w kompozycji „Zavtra” i swoją coraz głośniejszą monotonią stawia nas trochę jakby pośrodku czegoś, co nas przerasta i przeraża. Chyba między innymi dlatego wewnątrz opakowania płyty znajdujemy adnotację, że muzyka z tej płyty jest przeznaczona do słuchania przez słuchawki na uszach i pewnie ta myśl Emila Mat’ko z notki prasowej, że „gdy słuchasz muzyki podczas spaceru po mieście, dźwięki i hałasy uzupełniają ją w niepowtarzalny sposób i nawet jeśli znasz utwór na pamięć, to czujesz w pierwszym momencie, że coś jest inaczej.” ma tutaj duże znaczenie. I rzeczywiście, te post-rockowe improwizacje z „Textures” mogą stanowić podkład do takiej eksperymentalnej wędrówki ulicami miasta, choć i same w sobie wnoszą coś więcej niż tylko ciąg pewnych zapętlonych dźwięków i rzeźbienie na gitarowym gryfie. Podobnie jest z pozornie tylko monotonnym, dronowym numerem tytułowym, ale już kolejne utwory, czyli „All Summer In a Day” i „V Ohni So Mnou Pod” trochę drażnią swoją jednowymiarowością i całkowitym „brakiem akcji”. Gdyby nie to, byłoby całkiem przyzwoicie.

ocena: 6/ 10

stromnoir.blogspot.com


stromnoir.bandcamp.com


www.myspace.com/stromnoir


www.facebook.com/pages/Strom-Noir/118609644876215


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-