Puszka Pandory

TOWERS

?II?

Eolian Empire (CD 2014) 

W przypadku pochodzącego z amerykańskiego Portland TOWERS mamy do czynienia z prawdziwym podziemiem. Brzmienie osiągnięte przez ten duet jest analogowe i chociaż wspiera się z lekka elektroniką, to nie ma to nic wspólnego z syntetycznymi produkcjami, którymi jesteśmy otoczeni dosłownie z wszelkich stron. A już same dźwięki to już w ogóle nawrót do lat 80-ych i 90-ych, gdy awangardowe twory wypełzały z różnych stron i korzystały z rodzącego się ruchu post-punkowego, nowofalowego czy industrialnego. TOWERS opiera się również na delikatnie dozowanej, rzeczonej elektronice, ale podstawą są także z racji, że po nagraniu ich debiutanckiego albumu opuścił ich gitarzysta - sound basu (Rick Duncan) i perkusji (Darryl Swan) oraz nawiedzone wokale (również Rick Duncan). Apokaliptyczno - klaustrofobiczna atmosfera dominuje już w pierwszym numerze o wiele mówiącym tytule ?Hell?, gdzie chłód brzmieniowy obrazuje mistyczną otchłań pozbawioną diabłów i siarki, ale za to dostajemy dużą dawkę strachu w czystej postaci i minimalistyczny rytm z wykorzystaniem automatu perkusyjnego we wstępie, szemrzącymi blachami, basowymi pochodami (nałożono kilka ścieżek tego instrumentu, a część przepuszczona została przez efekty) oraz odpowiednio dozowanymi ?soundscapes?. Zimnofalowe wpływy łączą się tutaj z pozbawionym gitar GODFLESH, pierwotną energią THROBBING GRISTLE i EINSTURZENDE NEUBAUTEN, mrokiem SWANS oraz szeroko pojętą psychodelią, choć ktoś na pewno się tu doszuka też typowo sludge?owego fundamentu. Wokale są jakby z nieco innej bajki, ale ich beznamiętne, lodowate i demoniczne przesłanie wchodzi w głąb świadomości niczym transowe inkantacje kapłana jakiejś dziwacznej sekty lub przemówienie obłąkanego polityka. Bardziej bezpośrednie i przede wszystkim operujące sludge?owym brudem i bazową, doom?ową apokaliptycznością są dwa kolejne, nieco krótsze numery - ?The Door At the End of the Hall? i ?The Chosen?, a ten drugi ma nawet momentami jakąś w miarę czytelną linię melodyczną, głównie dzięki wokalom. Prymitywistyczno - przerażające klimaty są kontynuowane w powoli napędzającym się, a potem zwalniającym ?In the Room of Misfortune?, gdzie muzycy TOWERS ujawniają całą paletę swoich ograniczonych zasobem instrumentarium możliwości, by pozostawić po sobie jedynie zagładę i spustoszenie. Na drugim albumie portlandzkich muzyków nie ma miejsca na smutek, refleksję czy żal, bo nie o to tutaj przede wszystkim chodzi. Odhumanizowany, sięgający do pierwotnych instynktów charakter ?II? skupia się przede wszystkim na odczuciach tych nielicznych ludzi, którzy nie odnajdują się w industrialno - korporacyjnej rzeczywistości, w jakiej jest im dane żyć, ale jednocześnie nie potrafią uciec od jej narzędzi i tak właśnie wyjaśniam sobie źródła tego materiału, na którym strach przed apokalipsą jest już właściwie tylko oczekiwaniem na nieunikniony koniec. Ciekaw jestem, jak skonfrontują te odczucia muzycy z TOWERS na kolejnej płycie. Póki co, zbliżyli się na niebezpiecznie bliską odległość.

ocena: 7/ 10

www.eolianempire.com


goods.eolianempire.com


www.facebook.com/eolianempire


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-