Puszka Pandory

AABZU

?It Came From Outer Space?

Zoharum (CD 2014) 

Tak jak przewidywałem, jest kontynuacja współpracy Łukasza ?Zeniala? Szałankiewicza i Maćka Szymczuka. Obaj panowie, znani z przeróżnych, najczęściej dość ambitnych inicjatyw i solowej działalności, wydają się odnajdować niewątpliwą przyjemność w tworzeniu trochę bardziej rozrywkowych rzeczy pod szyldem AABZU. Oczywiście rozrywkowych w pewnym tylko sensie, bowiem nie mamy tutaj do czynienia z popem, techno czy szeroko pojętą muzyką taneczną. Rzecz w tym, że bawią się tutaj pewną konwencją, trochę spokrewnioną z kiczem, tandetą czy archaicznością, ale na poziomie niedostępnym dla wielu. Jak sami twierdzą, swoją poprzednią płytą, ?there?s no other god than rambo!?, chcieli zdobyć Ziemię i to im się udało, natomiast tą najnowszą, ?It Came From Outer Space?, chcą podbić Wszechświat. Należy to brać z dużym przymrużeniem oka, chociaż może się okazać, że tak jak nikt nie spodziewał się takiego sukcesu BRACI FIGO FAGOT, tak może i AABZU któregoś dnia będzie musiało pomyśleć o znalezieniu wolnych dni na trasę koncertową po miastach i wsiach Polski ;). Z ich wyrazistym przekazem, tym razem wiążącym się ze starymi filmami spod znaku science-fiction oraz muzyką, w której znaleźć można echa mrocznej sceny techno, dubu, breakbeatu, dubstepu czy drum ?n bass i różnych ?kosmicznych? dźwięków ze ścieżek dźwiękowych do filmów sprzed kilkudziesięciu lat czy nawet prototypowych gier komputerowych, wszystko jest możliwe. Pomimo całej otoczki wiążącej się z plastikową i przestarzałą już w obecnych czasach wizualizacją międzygwiezdnych lotów, ataków Obcych, lotów na Marsa, gdzie mieszkają dziwaczne monstra i dźwiękowym anturażem wzbogacanym o sample ze starych obrazów s-f AABZU nie robi sobie do końca jaj z tego wszystkiego, bo najwidoczniej panowie Zenial i Szymczuk lubują się w takiej konwencji i nic nie robią sobie z tego, że będzie się ich odbierać nie do końca poważnie. W dziesięciu, przechodzących dość płynnie jeden w drugi utworach zawarli wszystko to, co kojarzy się z fantastyką sprzed lat, z wyobrażeniami Kosmosu, statków kosmicznych, latających spodków, Obcych, laserów, wehikułów czasu, niezrozumiałych wydarzeń i technologicznych wynalazków, co zostało przedstawione świadomie i prowokacyjnie w dość staroświecki i lekko tandetny sposób. Dużo tu więc specyficznych, ?kosmicznych? dźwięków, ?nawiedzonych melodyjek?, poświstywań, dziwnych odgłosów i głosów oraz ambientowych ?pływów?, a do tego kilka fragmentów zostało zapodanych w prawie że tanecznej oprawie. Króluje tu jednak szeroko pojęta elektronika kreująca klimat odległych, nie dających się objąć wyobraźni przestrzeni i dziwnych zjawisk w Kosmosie, a najlepszym na to przykładem jest bardzo przestrzenny ?Deep Secret? na zakończenie właściwego materiału AABZU. Wcześniej dzieje się to wszystko, o czym pisałem, szmery radiowe poszukują właściwej częstotliwości i napotykają na pewne przeszkody, dźwięk bywa zdeformowany, a jakby kontynuacją wizji Zeniala i Maćka Szymczuka są dwa remixy dokonane przez zaprzyjaźnione z nimi twory, też z trochę innej planety. Najpierw ?Reptilian Eyes? rozbiera na części i składa w dubowo - eksperymentalno - wyrafinowany sposób PHYRL, a potem ?Bohemian Grove? przetwarza po swojemu, w duchu nowoczesnej transowości ECHOES OF YUL, a właściwie to Michał Śliwa z tego bandu. Ta płyta ma być kontrowersyjna i tak powinna być odbierana. A może się podobać za samą kreatywność dwóch panów elektroników z AABZU, to już całkowicie inna bajka?

ocena: 8/ 10

soundcloud.com/aabzu


pl-pl.facebook.com/aabzu


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-