Puszka Pandory

SOLAR SKELETONS

"Necroethyl"

Koprodukcja Radon Uropa, Night On Earth, Toolbox Records, Ainu Records, Amertume, Marasm, Saucisse Lentilles, Bruit de Fond & BTK (LP 2010) 

Świat muzyki kryje naprawdę wiele tajemnic. Kiedy już się wydaje, że poznało się to, co najważniejsze w muzyce metalowej czy ekstremalnej, nagle okazuje się, że pod powierzchnią płynie jeszcze jakiś nieznany nurt. SOLAR SKELETONS nie kojarzy pewnie nikt z czytelników Mrocznej Strefy, i gdyby nie kontakt z którymś z muzyków i podesłanie przez nich materiału dźwiękowego, także i ja dalej żyłbym w nieświadomości istnienia takiego bandu. Gwoli informacji, grupę tworzy dwóch Francuzów, TZII i RIPIT, swoją główną kwaterę mają aktualnie w Brukseli, a działalność pod obecnym szyldem zaczęli w styczniu 2006 roku w Waszyngtonie. Z SOLAR SKELETONS i innymi projektami grali podobno na pięciu kontynentach, angażują się również w inne projekty audiowizualne. Ale tak czy siak, skrywa ich głębokie podziemie, a "Necroethyl" ukazał się, z tego co mi wiadomo, jedynie na płycie winylowej. Zawartość tej płyty sami muzycy określają jako "minimal industrial hypnothic doom blues waves" i jest w tym dużo prawdy. Rytmika jest ograniczona do minimum i można ją kojarzyć z niektórymi industrialnymi projektami, bazą dla dźwięków jest przetworzony i zniekształcony blues, a doom'owe i drone'owe klimaty prowadzą do SUNN O))) czy NADJA. Do tego wszystkiego dorzuciłbym jeszcze eksperymentalne, zaprawione psychodelią podejście do tworzenia zbliżone do praojców industrialu i ogólnie muzyki dziwacznej pokroju COIL, CABARET VOLTAIRE czy THROBBING GRISTLE, a także wczesne MINISTRY. Ta muza doskonale pasuje do winylowego nośnika, bo właśnie w końcówce lat 70-ych i w latach 80-ych należy się doszukiwać głównych inspiracji "Necroethyl". O rytmice już wspomniałem, a poza nim ważne funkcje spełnia wysuwający się na pierwszy plan bas, który improwizuje i buduje pokręconą melodykę. Muzycy korzystają też z różnych analogowych klawiszy, bawią się frekwencjami, w tytułowym numerze szaleje trąbka, gitara stanowi jedynie pokręcony ozdobnik, a wokal ogranicza się do odhumanizowanych deklamacji. W otwierającym płytę "Candy In a Jar" gościnnie pojawia się Kamilsky (ponoć lepiej znany pod pseudonimem KOONDA HOLAA), ale szczerze powiedziawszy nie wiem, jaką tam spełnia rolę. W każdym bądź razie, jeśli jesteście gotowi na dawkę muzyki innej od większości produkcji, którymi karmi nas wszystkim muzyczny biznes, pasują Wam dźwięki którejś z wyżej wymienionych formacji i nie obawiacie się popaść w rodzaj obłędu pod wpływem "Necroethyl", możecie spróbować jak smakuje ta tajemnicza i zeschizowana podróż w nieznane. ocena: 7,5/10 autor:

ocena: 7,5/ 10

www.myspace.com/solarskeletons


www.myspace.com/vautouroperator


nightonearth.info


www.toolboxrecords.com


ainurecord.free.fr


www.myspace.com/amertume666


dfriche-tg.org/marasm


tendresseetpassion.free.fr


www.bruitsdefond.org


www.myspace.com/badtastekrew


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-