Puszka Pandory

EINE STUNDE MERZBAUTEN

“7305”

własna produkcja zespołu (CD 2014) 

Dwaj muzycy EINE STUNDE MERZBAUTEN przestrzegają uczciwie każdego (czy to kupujący, czy recenzent), że jeśli nie ma osiemdziesięciu minut wolnego czasu, to niech nie słucha tego albumu. A co, jeśli ktoś tego czasu faktycznie nie ma? Pewnie przeoczy lub oleje to wydawnictwo, choć przecież muzycy, którzy prowokacyjnie działają w tym przypadku na wielu polach (o czym potem) chcieliby jednak, by chociaż zwrócono na nich uwagę, a opinia końcowa ma być jedynie pewnym wynikiem ich akcji. Tak, mamy tu do czynienia z prowokatorami i ludźmi, którzy kryją się pod enigmatycznie zapisanymi nickami ‘R…K’ i ‘P…L’, z których jeden tworzy, a drugi przetwarza, ale konspiracja jest na tyle czytelna, by wiedzieć, że to Radek i Pavel, ale ilu osobników pod tymi imionami mieszka w Czechach? Wielu zapewne, ale w tym przypadku chodzi między innymi o Radka Kopela z NAPALMED. Druga rzecz to utwory, jakie wzięli na swój warsztat. „Żadna hudba znamena hluk” to cover N……D, czyli wiadomo, że chodzi tu o wspomnianych przed chwilą czeskich mistrzów industrial noise’u z NAPALMED. Nie spotkałem się do tej pory z przeróbkami tego typu antykompozycji, ale najwyraźniej EINE STUNDE MERZBAUTEN chciało się z tym zmierzyć i zrobili to - nie wiem czy dokładnie i zgodnie z oryginałem, bo go zwyczajnie nie znam - z wiadomych względów chyba całkiem dobrze. Zgrzytania, hałasowanie i zabawy frekwencjami godne są najbardziej ohydnych rzeczy szwedzkiego DEUTSCH NEPAL czy całej japońskiej sceny noise’owej, więc prawdopodobnie mogą być zadowoleni z efektu końcowego. Drugi cover to „Deutsch Rum im Wasserturm” formacji E........... ……..N, czyli wiadomo o kogo chodzi, gdy odczyta się nazwę duetu, który tej przeróbki się podjął. To EINSTURZENDE NEUBAUTEN - królowie niemieckiej awangardy i chaosu. Nie kojarzę akurat tego numeru, jaki wzięli na warsztat Czesi, ale znając dość wybiórczo twórczość nieprzewidywalnych Niemców mieli wiele takich utworów, które miały w sobie pierwiastek czystego szaleństwa opartego na różnych industrialno - elektronicznych brzmieniach przywodzących na myśl improwizowanie bez żadnej myśli przewodniej. Tak też prezentuje się umieszczony na tej płycie kawałek, w którym rolę główną odgrywają metalowe przedmioty użyte nietypowo i w zestawieniu z elektroniką i naturalnymi brzmieniami wody na przykład. Tak sobie pomyślałem, że mogła by być z tego niezła ilustracja do jakiejś ruchomej instalacji a la perpetuum mobile w jednej z galerii sztuki współczesnej. Ostatni w tym zestawie „Japahnis” to nowa wersja antymuzycznych popisów jednej z ważniejszych formacji na scenie noise - japońskiego M…..W, no dobra, MERZBOW. Chyba domyślacie się, czego można się spodziewać?!... Hałasu, chaosu, maksymalnych przesterów, zdeformowanych wokaliz i ogólnego Armagedonu. Dla maniaków antymuzyki spod znaku industrial noise pozycja bardzo atrakcyjna, pozostali niech lepiej trzymają się z daleka, bo faktycznie szkoda ich czasu i atłasu…

ocena: 7/ 10

bandzone.cz/merzbauten


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-