Puszka Pandory

PHURPA

“Mantras of BON”

Zoharum (CD 2014) 

PHURPA jest niewątpliwie czymś niezwykłym na scenie muzyki awangardowej i performance’u. Jak widzę z różnych informacji umieszczonych w internecie, dowodzona przez Aleksieja Tegina grupa pojawia się w wielu artystowskich miejscach na świecie, a ich występy to rodzaj szamańskich misteriów, podczas których - cytując wydawcę ich najnowszego albumu, czyli Zoharum - „dźwięki, śpiew i rytmy budują trans, wprowadzający słuchaczy w świat umarłych bogów i do czasów kultury, która odeszła wraz z nimi.”. Nawiązują tym samym do starożytnej, prebuddyjskiej tradycji BON, o której - prawdę mówiąc - niewiele mi wiadomo. Podczas występów wykorzystują różne tradycyjne, nieco zapomniane instrumenty, a nawet znalezione na tybetańskich pustkowiach kości ludzkie i stosują przy tym medytacyjny śpiew zwany „rgyud-skad”. Dużo w tym opisie tajemnicy i znaków zapytania, ale najlepiej poszukać ich wcześniejszych nagrań w necie, a także zobaczyć urywki ich występów, właściwie to performance’ów. Nic więc dziwnego, że wydany przez Zoharum album „Mantras of BON” to fragmenty koncertowe, które nie do końca oddają atmosferę całości, ale mogą zaciekawić każdego poszukiwacza ciekawych doznań. Trwająca około 78 minut płyta jest podzielona na dwie części. Pierwsze dwa fragmenty to występy PHURPA z awangardową diwą Alissą Nicolai. To właśnie jej głos przykuwa uwagę, bowiem muzyka to bardzo minimalistyczny i stanowiący jedynie tło rodzaj dark ambientu, natomiast Alissa, niczym Diamanda Gallas czy eLL z SUI GENERIS UMBRA wydaje z siebie demoniczne i dalekie od typowych dźwięki. Można wręcz powiedzieć, że intonuje sekwencje nieprzewidywalnych odgłosów i pełni coś w rodzaju medium dla zapomnianych bóstw. Robi to niezwykłe wrażenie, a dodam jeszcze, że mimo, iż są to utwory zarejestrowane ‘na żywo’ w St. Petersburgu i w Moskwie, to nie słychać niczego poza odgłosami Lissy i bardzo dyskretnym tłem dźwiękowym. Kolejne trzy fragmenty to już nagrania bez rzeczonej performerki, za to dokumentujące to, co muzycznie prezentuje PHURPA na ‘zwykłym’ występach. Jeżeli uważacie, że dokonania HATI czy xxx Was w jakiś sposób intrygują swoim klimatem i swoistym transem, to mimo wszystko możecie się zdziwić, bowiem rosyjska, mistyczna formacja posuwa się w jeszcze bardziej radykalną stronę, ponieważ specyficzna ‘sakralność’ zostaje tu przesunięta do korzeni i do czasów, których nie pamiętają żadne zachowane do dzisiaj źródła pisane. Znak to, że trafiamy na dobrą sprawę do czasów prehistorycznych, plemiennych, kiedy istota ludzka jeszcze w pełni integrowała się z Naturą i dopiero poznawała i poszerzała świat o swoje małe, a patrząc na to z dystansu - wielkie odkrycia, które doprowadziły nas do obecnych czasów, gdy duchowość została niestety odsunięta na margines. Takie przypomnienie o tym, że droga, jaką zmierzamy prowadzi nas na dobrą sprawę do nikąd i że nie powinniśmy zapominać skąd przyszliśmy, jest jakoby przesłaniem „Phurpa Bon Ceremonies”, bo tak zwie się część druga albumu „Mantras of BON”. Zarejestrowany w Berlinie „mu-ye” to 20-minutowa sekwencja mantrycznych zaśpiewów, w „kuntunzagpo” dołączają do tego od czasu do czasu przeróżne pobrzękujące perkusjonalia, a podobną wymowę ma „mi dud”, gdzie tych perkusjonalnych wtrętów jest jakby więcej. Rzecz to bardzo trudna w odbiorze i nieprzyswajalna dla większości społeczeństwa, które oddało się bezbrzeżnie konsumpcjonizmowi i wszelakim realiom życia codziennego, ale godna odnotowania ze względu na jeszcze inne oblicze Inności. Pod warunkiem wszakże, że ktoś zdoła dotrwać do końca, bowiem minimalizm i trans zostały tutaj posunięte do granic ekstremy.

ocena: 7/ 10

www.facebook.com/PHURPAband


phurpa.bandcamp.com


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-