Puszka Pandory

RAPOON

?Fall of Drums?

Zoharum (CD 2014) 

Aż dziwne, że pisząc recenzję z kilkumiesięcznym opóźnieniem opisuję jak na razie prawdopodobnie ostatnie wydawnictwo RAPOON, albowiem Robin Storey jest nadzwyczaj kreatywną osobą i czy są to materiały premierowe, czy kompilacje, czy innego rodzaju produkcje, ukazują się w góra kilkumiesięcznych odstępach. ?Fall of Drums? - bo o tej płycie mowa w tym przypadku - to rzecz premierowa, która ukazała się w barwach nienagannie działającej oficyny wydawniczej Zoharum. Maciej Mehring pewnie jest z tego powodu dumny, a Robin odnalazł dla siebie odpowiednią przystań, z której czasem odpływa gdzie indziej, ale ostatnio coraz częściej powraca. Najnowszy album jego RAPOON to niejako powrót do tej bardziej etnicznej strony tego projektu. Egzotyczne, pustynne klimaty tego krążka wręcz namacalnie wysyłają nas na wędrówkę ?pod wpływem? po bezbrzeżnych piaskach Sahary czy Pustyni Arabskiej, a unosi się nad tym mistyczna, niekoniecznie bliskowschodnia otoczka wyrażona orientalnymi zaśpiewami, szumiącym wiatrem, przesypującym się piachem, dziwnymi odgłosami, przestrzennymi tłami i trybalnym bębnieniem. Pokazuje to już pierwsza z czterech kompozycji, ?A Gallery of Crows?, która jakby pełza po pustynnych bezkresach i może wyrażać zarówno samotność ?pielgrzyma?, jak i dziwność miejsca. W końcówce tej kompozycji pojawia się żeński głos i dziwaczność ogromnieje, jak byśmy mieli okazję spotkać w tej halucynogennej wędrówce własne strachy i fobie, a przy tym fascynuje nas to coraz bardziej i bardziej i bardziej? Drugi fragment to jak na RAPOON bardzo krótki, okraszony fletowymi improwizacjami i egzotycznymi zaśpiewami ?Beneath And Beyond?. Nawiązania do nieco podobnego krążka ?Fires of Borderland?, którego recenzję znajdziecie na naszych wirtualnych łamach, chwilami słychać, ale jest to jednak nieco odmienna strona ethno-ambientu, co wyraźnie słychać w opierającym się na repetycjach i pogłosach oraz poszarpanej niby-rytmice utworze ?Upstairs And Sheep?. Świetnie się to układa w drgający równolegle na kilku płaszczyznach temat przewodni i tutaj da się wyczuć siłę przekazu i doskonałą umiejętność układania nietypowych dźwięków w wyrazistą i nie tak nieprzyswajalną całość melodyczną. Ostatni na płycie ?The Heat Beguiles? to najdłuższy, ponieważ ponad półgodzinny kolos, który w fazie początkowej też opiera się na powtórzeniach i nakładkach mistycznych zaśpiewów, ale z czasem klimat się zmienia, rolę przewodnią przejmuje minimalizm, pojawiają się innego rodzaju głosy, dźwięki, odgłosy, a wędrowiec zaczyna odczuwać zmęczenie upałem, jasnością, piachem, własnymi halucynacjami i w tych poszukiwaniach popada w pewnego rodzaju obłęd, czego ilustracją są kolejne minuty tej kompozycji, ale jest w tym też wiele nadziei i swoistego piękna. Temat przewodni rozwija się, można by rzec, że rośnie, rozkwita i podparty trybalnym bębnieniem i przetworzonymi, klasycznymi chórami żyje pomimo lejącego się z nieba, metaforycznego żaru. Jakżeż to wszystko namacalne i na wyciągnięcie rąk! I jakżeż świetna to płyta RAPOON! Bezbrzeżnie polecam!

ocena: 9,5/ 10

www.rapoon.net


www.myspace.com/rapoonband


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-