Puszka Pandory

ASTRAL SURF GYPSIES

?Breath of the Rat Lady?

Bunkier Productions (CDR 2015) 

Jeśli ktoś uważa, że słyszał już wszelkie odmiany muzyki psychodelicznej, niech się lepiej zastanowi. Może i faktycznie album ASTRAL SURF GYPSIES nie jest jakimś szokiem, ale ja osobiście nie przypominam sobie zbyt wielu podobnie brzmiących płyt. Nie pomnę tu nazw, bo były to pozycje usłyszane przeze mnie dawno i stworzone przez zespoły raczej efemerydalne na przełomie lat 60-ych i 70-ych, a jeżeli do tego dodać jeszcze to, że mimo korzeni sięgających tamtych czasów duet Daniel Anthony Ezekiel Niehaus i Justin „Ratpick” Moore nie brzmi tak zupełnie anachronicznie i staroświecko, to zagwozdka jest tym bardziej nieunikniona. Nazywanie zawartości albumu „Breath of the Rat Lady” mianem rzeczy psychodelicznej to jedno, a określanie przesłania okultystycznym to rzecz druga. Inspiracją dla ASTRAL SURF GYPSIES jest więc z jednej strony szeroko pojęta psychodelia i równie szeroko pojmowany okultyzm, a z drugiej - przetransponowane przez pojmowanie muzyków neo-folk, acid folk, ritual music, sztuka improwizacji, wtręty orientalne i pozbawiony rockowych elementów space rock. W tych siedmiu kompozycjach mieszają się ze sobą wszystkie te rzeczy i przynoszą efekt co najmniej zaskakujący. Bardzo natchniony, momentami wręcz opętany i nie do końca minimalistyczny. Na przykład zagrywki gitarowe, które są generalnie akustyczne, wspierają różne dziwne efekty, pogłosy i nie jest to bynajmniej brzdąkanie na jednej strunie. W połączeniu z nawiedzonym, tylko pozornie spokojnym wokalem i różnymi elektronicznymi efektami nadaje to całości czegoś rytualnego, magicznego i nic dziwnego, że nad tym materiałem unosi się duch Aleistera Crowleya, a fragmenty jego „Book of the Law”, w korelacji z tym całym dziwactwem dźwiękowym, znajdują nowy wymiar. Elektroakustyczne brzmienia nabierają tutaj nowej jakości i na przykład w takim utworze, jak przekornie zatytułowany „Ballad of the Rat Thieves”, są czymś w rodzaju szamańskiego obrzędu zilustrowanego improwizowanymi dźwiękami. Takich momentów jest tutaj zresztą dużo więcej i może poza nieco bliższym standardowej kompozycji wywodzącej się z psychodelii i neo-folku „I Adore Thee In Song” na początku płyty, dalej nie jest już tak lekko i typowo. Pewną ciekawostką związaną z tym materiałem, a właściwie to zespołem, jest fakt, że żadnej innej pozycji ani wcześniej, ani później nie nagrali… Hm, zadziwiające…
 

ocena: 7/ 10

www.bunkierproductions.com/astralsurfgypsies.html


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-