Puszka Pandory

DPERD

"Io Sono un Errore"

My Kingdom Music (CD 2010) 

Włoskie My Kingdom Music wypuszcza już drugi album duetu DPERD, co jest dowodem, że najwyraźniej wierzą w ich potencjał. Chciałbym podzielać ich entuzjazm, bo takiej muzyki brakuje w radiu, na płytach i ogółem wszędzie. Połączenie neoromantycznego klimatu dark wave z zimnofalową melancholią widać nie jest w cenie, choć nadal szanowane są THE CURE, JOY DIVISION czy nieco już zapomniane COCTEAU TWINS. A tymczasem ledwie średnia nota dostała się ode mnie poprzedniemu krążkowi DPERD - "Regalero 'il mio tempo", bo tak naprawdę, poza kilkoma ciekawymi momentami nie przyniósł nic odkrywczego i przekonującego. Niestety, historia się powtarza, choć tych fragmentów, które przykuły silniej moją uwagę jest jakby nieco więcej. Carlo Disimone i Valeria Buono usilnie powracają do muzycznej atmosfery lat 80-ych, gdy powstawały naprawdę świetne rzeczy w stylistykach dalekich od komercyjnych, co dość dosłownie odzwierciedlają staroświeckim brzmieniem, swoistą manierą muzyczną i wokalną oraz odwoływaniem się do wyżej wspomnianych zespołów. Już od początku słychać delikatne klawiszowe tła, gitarowe linie przewodnie, wyrazisty bas i różne smaczki, które jednoznacznie kierują do kilku pierwszych płyt THE CURE. Tu i ówdzie DPERD popada w neoklasyczne, można by rzec, że niskobudżetowe aranżacje, stworzone na kanwie na pozór monotonnych, a dla innych transowych dźwięków, z czego wniosek taki, że "Io Sono un Errore" jest chwilami jest nieco nudnawe, ale mimo to udało się włoskiemu duetowi stworzyć kilka prawdziwych perełek. W tym momencie warto wspomnieć o umieszczonych pośrodku tego albumu kompozycjach "Travel Song" oraz "In Giorni Lontani". Ta pierwsza zaskakuje nuconą wokalizą Valerii umieszczoną na tle minimalistycznego, ale wciągającego instrumentalnego tła, zaś druga teatralnie brzmiącym głosem tej samej pani z mocno wyeksponowaną partią organów i pianina wygrywającego główny motyw w tym utworze. Jeśli porównać oba albumy powstałe pod szyldem DPERD, od razu da się wyczuć, że właśnie wokalizy uległy zdecydowanej poprawie i nawet męski głos Carla, choć pojawiający się zdecydowanie rzadziej, brzmi ciekawiej. Jest jeszcze jeden naprawdę ciekawy numer na tej płycie, umieszczony jako ósmy "Cold Song", który zgrabnie łączy delikatną elektronikę ze stonowanym klimatem dark wave i cold wave. Gdyby tylko takich fragmentów było na tej płycie więcej...

ocena: 6/ 10

www.myspace.com/dperd


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-