Puszka Pandory

LUDOLA

„Rogate Czapki, Rogate Serca”

Bunkier Productions (CD 2012) 

Przy pierwszym spotkaniu z formacją LUDOLA, tworzoną przez Janka, Zośkę i Jarosława, radziłbym nie kierować się różnymi propagandowymi hasłami, które w necie pojawiają się odnośnie tej nazwy. To, że patriotyzm i ulubienie sobie polskiej tradycji są kojarzone z nacjonalizmem, a granice tychże zostały niebezpiecznie przybliżone przez kilku oszołomów ze świata polityki nie musi oznaczać, że drugi materiał LUDOLI to oręż wszelkich radykalnych narodowców, choć pewnie tego chcieliby przy takiej czy innej okazji, a widząc pewne tendencje u młodych i starszych w naszym kraju byłoby to im wręcz na rękę. Na „Rogatych Czapkach, Rogatych Sercach” mamy między innymi przearanżowane pieśni z Powstania Listopadowego, a to zdarzenie, jak niełatwo domyślić się, miało miejsce w listopadzie, ale z rokiem parę osób będzie miało problem, więc przypomnę, że był to 1830 rok. Te pieśni to „Dalej bracia, do bułata” i „Krakus i dziewczyna” - lekkie w swojej formie i brzmiące trochę archaicznie, ale przy tym dość przekonujące specyficznym, ludycznym charakterem. Mocniejszy przekaz ma dedykowany polskim żołnierzom zamordowanym przez Sowietów w Katyniu w 1940 roku utwór „Nie wrócę do domu” oraz emocjonalna „Dusza powstańca”, opowiadająca o wszystkich tych, co walczyli o niepodległość podczas zaborów w XVIII, XIX i XX wieku oraz Drugiej Wojny Światowej. Te mocno zaangażowane pieśni uzupełniają już nieco lżejsze gatunkowo: instrumentalny „Polonez partyzancki”, oparty na tekście wiersza Adama Asnyka, neo-folkowy „Wiekowi XXI” oraz wyśpiewany czystym głosem przez Zośkę melancholijno - sentymentalny „Wrócisz do mnie”. Od strony muzycznej przyporządkowano LUDOLĘ do nurtu tak zwanego ‘militarnego folku’, co mówiąc prościej jest czymś w rodzaju akustycznego grania opartego na gitarze akustycznej, basie, perkusjonaliach, akordeonie i męskim (a z rzadka również żeńskim) wokalu. Czasem bardziej żwawego, a czasem bardziej melancholijnego. Szczerze powiedziawszy, rzadko do tej pory z czymś takim się spotykałem na ziemiach polskich, a formuła ta raczej kojarzy mi się z piosenką autorską czy poetycką, o które się ocierałem, ale zdecydowanie się w tym nie zasłuchiwałem z braku większego zainteresowania najczęściej smęcącą i obcą mi tekstowo i muzycznie stylistyką. LUDOLA może nie zmieni mojego podejścia do takich dźwięków, ale tego albumu posłuchałem bez niesmaku, a ze względu na swoją inność momentami nawet z zaciekawieniem.  
 

 

ocena: 7/ 10

ludola.bandcamp.com


pl-pl.facebook.com/HufiecLudola


www.bunkierproductions.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-