Puszka Pandory

EXPO 70

"Frozen Living Elements"

Zoharum Records (CD 2014) 

Justin Wright - mózg muzycznego przedsięwzięcia o nazwie EXPO 70 - zdaje się kroczyć w kierunku rocka. Tak przynajmniej wynika z dokonanej przeze mnie analizy trzech jego dzieł, a mianowicie uwiecznionych w 2009 roku "Corridors To Infinity" oraz "Star Coloured Clouds" i wreszcie - "Frozen Living Elements", którego nagrań dokonano w latach 2013-2014. To właśnie na nim skupię się w poniższej recenzji, aczkolwiek by rzeczone uczynić najpierw powinienem odnieść się pokrótce do opisanego przeze mnie już wcześniej podwójnego dysku z utworami sprzed ponad sześciu lat. Trafił na to wydawnictwo gitarowy drone organizowany rytmicznie z wykorzystaniem analogowego automatu perkusyjnego i wzbogacony o syntezatorowe tony. Wszystko zostało nagrane przy użyciu żywych instrumentów głównie przez samego Justina Wrighta, posiłkującego się partiami wspomnianego syntezatora w wykonaniu McKinleya Jonesa i organów Hammonda, jakie na potrzeby jednego z utworów użyczył Matt Hill. Mimo mocno psychodelicznego charakteru natychmiastowo wyczuwało się w tej muzyce silny pierwiastek witalny i na pewno słychać było, że utwory wykonano na prawdziwych instrumentach, lecz tym razem naturalizm twórczości EXPO 70 jest wręcz namacalny. Wcześniej można było mówić o projekcie solowym Justina korzystającym jedynie ze wsparcia pewnych muzyków, podczas gdy wszystkie trzy utwory "Frozen Living Elements" zarejestrowało swoiste power trio, w którego skład - nie licząc oczywiście grającego na gitarze i syntezatorze Wrighta - wchodzą Jim Button na perkusyjnym stołku i Aaron Osborne odstawiający niekiedy bas na rzecz syntezatora. Nie jest to koniec zmian, bo szef projektu zaangażował w proces realizacji nagrań rzeczonego materiału Davida Moore'a, który w Merriam Shoals miksował jego ślady, powierzając Scottowi Colburnowi mastering, których to obowiązków dopełnił w przypadku "Corridors To Infinity/Star Coloured Clouds" sam. Transformacja w standardowy, rockowy zespół EXPO 70 jednak najprawdopodobniej nie czeka, gdyż "Frozen Living Elements" to płyta bazująca na rozciągniętych w czasie i modyfikowanych w miarę postępu utworów burdonach stanowiących trzon, wokół którego owijane są frazy krótsze i jakby bliższe muzyce w bardziej tradycyjnym rozumieniu. Fakt, że Jim otłukuje pałeczkami standardowy perkusyjny zestaw nie oznacza bynajmniej, że w tym co EXPO 70 prezentuje tym razem dobrze odnalazłby się statystyczny wokalista typowej kapeli hard rockowej. Otwierający album wyśmienity numer tytułowy ma dla Was w prezencie formy ocierające się o postać gitarowych solówek, ale dłuższy psychodeliczny wstęp nie pozostawia złudzeń co do priorytetyzacji stylistycznych rozwiązań pod tym szyldem. Utwierdza w owych wnioskach również kolejna w tym zestawieniu odsłona astralnych podróży muzycznych, jaką zgotował Wright, czyli "Curiosities of Levitation", gdzie w pierwszych sekundach dostajemy tak podręcznikowo pinkfloydowe harmonie, że gdyby ktoś nie baczył na spis tytułów utworów, nawet podczas kolejnych przesłuchań, może odnosić wrażenie, że EXPO 70 wykona za chwilę przeróbkę "Shine On You Crazy Diamond", ale tak się nie dzieje. Ten kawałek serwuje solidną porcję otulonego chłodem, halucynogennego mroku, choć na "Frozen Living Elements" nic nie pozostaje bez odpowiedzi, a żaden składnik bez równoważącej go ingrediencji, więc jeśli ktoś zatęskni za niemal rockowym feelingiem gitarowych riffów poprzedniego utworu na pewno dostanie wiele dla siebie w "Thunderbird Mound". Ostatni już niestety utwór na tej płycie to praktycznie instrumentalne, rockowe granie w lekko stonerowym klimacie, jakie nie zdziwiłoby chyba nikogo kto uświadczyłby je na którymś albumie HAWKWIND, KYUSS czy SLEEP. Miłośnicy dronowo-ambientowych pejzaży, którzy docenili projekt za poprzednie wydawnictwa mogą spać spokojnie, bowiem nie zetkną się na "Frozen Living Elements" ze zjawiskiem wyparcia wyjściowego czy wręcz właściwego dla artysty stylu przez któryś z satelitarnych dla niego komponentów. Myślę, że doskonale oddaje to zagadnienie tytuł płyty o jakże żywych, lecz na swój sposób dojmująco chłodnych w dotyku częściach składowych. Kapitalny "Frozen Living Elements" to EXPO 70 w wydaniu dojrzalszym, bardziej profesjonalnym i wszechstronnym, radykalnie odrzucającym schematy aranżacyjne, zacierającym granice międzygatunkowe i bezlitośnie tłukącym i tak kruche już dziś modele myślenia o muzyce, otwierając odbiorcy drzwi do świata dźwięków, w którym nic nie jest takie, jak początkowo się wydaje.
 

ocena: 9/ 10

zoharum.com/index.php?MENU=releases&OD=20&CDS=109


exposeventy.bandcamp.com/album/frozen-living-elements


www.facebook.com/Expo-70-194984725898/timeline


zoharum.com/index.php?MENU=bands&id=54


autor: Kępol



<<<---powrót   -INDEX-