Puszka Pandory

KING DUDE

„Songs of Flesh & Blood - In the Key of Light”

Van Records & Not Just Religious Music (CD 2015) 

Już nie będę używał przy okazji nowego albumu KING DUDE pewnego określenia, jak mi się to zdarzyło w związku z naprawdę słabym (co wciąż podkreślam) albumem “Burning Daylight”. Zamiast tego próbowałem się ostatnio zastanowić nad tym skąd wziął się fenomen TJ Cowgilla i dlaczego tak jarają się nim co niektórzy (także polscy) pismacy i jednocześnie fani tegoż jegomościa. Myślę, że wynika to z tego, że ostatnimi czasy zaczęto odkrywać po raz kolejny takich artystów, jak Johnny Cash, a w powiązaniu z działającymi gdzieś na pograniczu amerykańskiego pieśniarstwa i szeroko pojętej muzyki rozrywkowej (także rockowej) Tomem Waitsem, Neilem Young’em czy Bobem Dylanem zawsze pobrzmiewali w wielu nie do końca świadomych tego uszach. Dodałbym do tego nieustającą tu i ówdzie fascynację mrocznym światem Nicka Cave’a oraz muzyką z filmów Quentina Tarantino oraz Roberta Rodrigueza, a jeśli połączymy te wszystkie składniki i dosypiemy trochę pieprznej, kontrowersyjnej, często lucyferiańskiej poezji, zakrapianej quasi-kościelnymi brzmieniami oraz tak czy siak wyczuwalne echa formacji w rodzaju DEATH IN JUNE czy CURRENT 93 (na przykład w „Desolate Hour”), to dostajemy coś takiego, jak KING DUDE. Na najnowszym albumie TJ Cowgill poszedł na całego i mamy tutaj prawdziwy rozstrzał stylistyczny, bo obok tego wspomnianego już, bazowo neofolkowego „Desolate Hour” czy nieco zbliżonego klimatem „Deal With the Devil” jest ogniste, rockowe „Black Butterfly” (inna rzecz, że bardzo sztampowe), rock ‘n rollowe (ale raczej w manierze BUTTHOLE SURFERS) „Rosemary”, balladowe „A Little Bit of Baby Gonna Make Me Wanna Live Again” i równie spokojne, a oparte na organowym motywie „I Don’t Wanna Dream Anymore” oraz już zdecydowanie utrzymanie w klimacie country „Holy Water”. Niektóre z nich to naprawdę udane piosenki i choć TJ Cowgill nadal nie nauczył się śpiewać, to część tego materiału swój urok ma. Najczęściej na wskroś amerykański, songwriterski, chwilami tarantinowski lub zwyczajnie przaśny.  
 

ocena: 6/ 10

kingdude.bandcamp.com


www.facebook.com/kingdudemusic


www.van-records.de


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-