Puszka Pandory

STROM NOIR

"Glaciology (Styri Skladby Pre Sneh & L'ad)"

Zoharum Records (CD 2015) 

Zoharum uderza z kolejnym, szalenie udanym wydawnictwem. "Glaciology" to płyta autorstwa słowackiego muzyka nazwiskiem Emil Matko, tworzącego pod szyldem STROM NOIR od 2007 roku. Estetyczny ecopac z szatą graficzną, dla której materiałem wyjściowym były fotografie ośnieżonych szczytów górskich autorstwa Martina Matuli, skrywa CD z muzyką będącą zahaczającą o post rock miksturą drone'u i ambientu, za pomocą której Emil postanowił namalować muzyczny portret skutego lodem i przykrytego śniegiem krajobrazu. Wiele mówi o tym już sama obwoluta, tytuł i podtytuł dzieła (ten z kolei znaczy w przetłumaczeniu na polski tyle co "Cztery utwory o śniegu i lodzie"), ale nawet bez tego można poczuć na sobie chłód podbiegunowej aury słuchając materiału o wybitnie zimnym zabarwieniu brzmieniowym. Absolutnie nie oznacza to, że "Glaciology" poskąpiono wartości emocjonalnej, ale tę można odkryć wyłącznie słuchając płyty w skupieniu, co sugeruje sam autor zamieszczając w informacjach wzmiankę o tym, że tworzył swą muzykę z myślą o odbiorze z użyciem słuchawek. Nie istnieje chyba inny gatunek muzyczny, w przypadku którego wspomniane akcesorium jest aż tak wysoce wskazane jak podczas obcowania z dronem czy ambientem. Oczywiście doskonale sprawdza się ta muzyka jako tło dla rozmaitych czynności prozaicznych, ale dopiero uważna lektura pozwoliła mi rzeczywiście rozpłynąć się w teksturze tych dźwięków i przyznam szczerze, że zanim obdarzyłem "Glaciology" wzmożoną atencją nie potrafiłem - przykładowo - zwrócić należytej uwagi na całkiem intensywnie przecież pracujące partie gitary akustycznej w wybornym "Firn". Tak właściwie Emil wykorzystuje podczas komponowania i nagrań głównie wspomniane gitary akustyczne i elektryczne, których dźwięki przepuszcza oczywiście przez rozmaite efekty, otrzymując w przypadku "Glaciology" iście surowy rezultat. Z całą pewnością pomógł mu w tym Michal Ilias, któremu artysta z Bratysławy powierzył czynności masteringowe i mimo, iż dominują tu partie o nieco przytłumionym brzmieniu, wydaje mi się, że był to słusznie obrany kierunek, bo jak inaczej oddać muzycznie mało gościnne otoczenie lodowców czy bielutkich gór? Do rzeczonego, mało przyjaznego, ale jakże majestatycznego świata uroczy 'przewodnik górski' wprowadza nas stopniowo, co doskonale słychać w rozpoczynającym przygodę "Neve", gdzie intensywność doznań rośnie wprost proporcjonalnie do stopnia zaawansowania eksploracji. W pewnej chwili odnieść można wrażenie, że STROM NOIR to taki troszeczkę SIGUR ROS w pozbawionej wokalu, mniej melodyjnej i bardziej szorstkiej odsłonie. "Glaciology" jest nie tak znów do końca premierowym materiałem, gdyż wieńczy go niewiarygodnie wprawnie zlany z całą resztą, ponad dwudziestominutowy kolos "Niekiedy sa vracaju", który w formie skróconej ukazał się już wcześniej nakładem Dronarivm na kasetowym wydawnictwie pod tytułem "Tanec Rusaliek". Nawet jeśli ktoś zna tamtą pozycję, to pełnej wersji z całą pewnością jednak nie słyszał, więc nie można mówić w tym przypadku o tanim wykorzystywaniu tzw. wypełniaczy i zdecydowanie nie zaniży to mojej oceny tego znakomitego, choć chwilami minimalnie monotonnego albumu ("Penitentes" czy wspomniany numer bonusowy).
 

ocena: 8/ 10

zoharum.com/index.php?MENU=releases&OD=5&CDS=112


zoharum.com/index.php?MENU=bands&id=42


stromnoir.bandcamp.com/album/glaciology


autor: Kępol



<<<---powrót   -INDEX-