Puszka Pandory

V/A

?07/100/15?

Zoharum (2 CD 2015) 

Setne, choć tak naprawdę nie (Zoharum nie wlicza do głównego katalogu różnych kooperacji oraz płyt z serii IYHHH) wydawnictwo zostało zadedykowane stałym klientom firmy, mediom, artystom i wszystkim tym, którzy wspierali (krócej lub dłużej) tę trójmiejską inicjatywę podczas ośmiu ostatnich lat działalności. To miły gest i godny docenienia (choć lista umieszczonych na płycie nazwisk jest krótka i pewnie raczej nie do końca adekwatna), tym bardziej, że wprowadzony w pewnym sensie po kultowym, nie istniejącym już niestety Cold Meat Industry, któremu zdarzały się takie wydawnictwa. Oczywiście nic nie jest za darmo, ale każdy, kto zakupi tego dwupłytowca, otrzyma w ten sposób dodatkowy materiał, który uzupełni część lub całość kolekcji. Jako że Zoharum wypuszcza rzeczy z naszego kraju, jak i zagranicy, to postanowiło „07/100/15” podzielić na płytę ‘left’ z polską muzyką oraz ‘right’ z ‘nie naszą’. W ten sposób trochę się to wszystko i tak miesza, bo na przykład 23 THREADS to i tak projekt zamieszkałego obecnie w Stanach Marchoffa z DIFFERENT STATE z amerykańską wokalistką Ingrid Swen, a ich wspólny utwór „Black Snow” zaskoczy niejednego fana swoją na wskroś zimną, pre-death rockową aurą, tak samo jak i brzmiąca niezwykle północno-skandynawsko i jednocześnie minimalistycznie TUNDRA z utworem „Tundra”. Po „prawej stronie” mamy z kolei na przykład mający polskie korzenie projekt LAGOWSKI i chociaż „Angst Pop” nie ma nic wspólnego z twórczością znad Wisły, to zadając pytanie w drugą stronę - czy nasi wykonawcy faktycznie brzmią ‘po polsku’? Świat się zglobalizował pod każdym względem i jeśli nawet po stronie ‘left’ mamy nie publikowane (co nie znaczy, że gorsze) utwory ZENIALa (zaskakujący ambientową przestrzennością „Baltic Telling Stories”), AQUAVOICE (nastrojowy, wzbogacony saksofonowym motywem „Sounds of Twilight”), wspomnianej TUNDRY (ethno-ambientowa „Tundra”), szamanów z MAMMOTH ULTHANA, prawie tanecznego AABZU, awangardowo - jazzowego MONOPIUM czy minimalistycznego, elektroakustycznego MICROMELANCOLIE, to wcale nie odbiegają one od tych zza granicy. Doszło więc do sytuacji pewnej równowagi, która z jednej strony przekonuje, że dobiliśmy w końcu poziomem do sceny takiej czy siakiej, ale czy to dobrze? Nadal brakuje u nas wyrazistych artystów z kręgów elektroniczno - eksperymentalnych, co jednak nie zmienia faktu, że na przykład ZENIAL czy HATI (na tym wydawnictwie reprezentowany jedynie przez Rafała Kołackiego solo) są kojarzone poza granicami naszego kraju nawet bardziej niż u nas. Ja jednak pytam, gdzie są te wszystkie projekty, z których muzyków spotykałem swego czasu podczas nielicznych koncertów tu i ówdzie, a którzy twierdzili, że podpisali kontrakty z liczącymi się firmami z Niemiec czy Wielkiej Brytanii i zrobią nie wiadomo jaką karierę? Nie widzę ich w katalogu Zoharum i tak samo nie widzę ich na żadnym wydawnictwie stąd czy stamtąd już od dłuższego czasu. Radzę im, aby samemu, w domowych pieleszach, niczym niezrealizowani Mazowszanie z południa tego regionu, którzy zgodnie ze swoją tradycją zachowują tak zwany autoreżim i kultywują ‘polityczną poprawność’ a la partia rządząca, wyspowiadali się z braku własnego bezkrytycyzmu. Wiem, że to nierealne, ale co bardziej myślący ludzie wiedzą, że tak jak nie każdemu dane jest wygrać choćby ‘trójkę’ w totolotka, tak również nie każdemu wychodzi to zaistnienie na niszowej scenie, a więcej jest przy tym pustej gadaniny i oszczerstw wobec tych, którzy ciężko pracowali, nigdy się nie poddali i coś tam osiągnęli. Mnie jednak zawsze ciekawiło bardziej to, czemu tak na dobrą sprawę wydawnictwa Zoharum, które poziomem muzycznej awangardy i samego ich opakowania (bez zbędnych dziwactw a la niektóre firmy) znajdują tak mały odzew w tym naszym smutnym kraju. Pomijając grafomańską i rządzącą się marnym pieniądzem od nakazujących pisać dobre recenzje korporacji wydawniczych pisaninę tak zwanych dziennikarzy w równie tak zwanych poczytnych tygodnikach i „wiodących” serwisach internetowych, nie ma u nas miejsca dla ambitnych przedsięwzięć Zoharum, w które Maciej Mehring, Radosław Murawski i Michał Porwet pakują cały czas swoje oszczędności, bo są pasjonatami i ludźmi sztuki. Jedynie „Noise Magazine” dostrzegł ostatnimi czasy potencjał tej firmy i robi to od jakiegoś czasu kilka ciut mniejszych (co nie znaczy, że mniej znaczących mediów), ale to zbyt mało, aby dobić pod tym względem parę nie tak znowu mniej komercyjnych miejsc na świecie, gdzie docenia się takie inicjatywy. Gorzkie te moje przemyślenia, ale jeśli mam walić z grubej rury, to dlaczego na przykład prezydenci Gdańska i Torunia umieli przełożyć swoje słowa na wsparcie wobec sztuki współczesnej (jakakolwiek by ona nie była), a zarządcy niektórych miast układają budżet pod budowę kolejnej, chrześcijańskiej świątyni, która do budżetu państwa nie odda ani grosza, tymczasem księża kupują kolejne sportowe auta i prowadzą życie ponad stan? Niech w tych ciężkich czasach dla autentycznego, nie zakłamanego liberalizmu te słowa poprowadzą parę osób do przemyśleń, zasadniczo świetna muza z jubileuszowego wydawnictwa „07/100/15” ukoi na chwilę ból szarości, a warto na koniec wspomnieć o reprezentantach trwającej godziny płyty ‘right” z nie publikowanymi nagraniami m.in. MACHINEFABRIEK, STROM NOIR, DESIDERII MARGINIS, RAPOON czy TROUM. To też niezła gratka dla wielbicieli różnie traktowanych, elektronicznych brzmień, których w całym katalogu Zoharu przecież nie brakuje.   
 

ocena: -/ 10

zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-