Puszka Pandory

EXPO 70

"Solar Drifting"

Zoharum (CD 2015) 

Ustawianie się tyłem do publiki na koncertach, przewaga improwizacji nad przemyślanymi sekwencjami w utworach, porzucenie muzycznych korepetycji na rzecz samodzielnego uczenia się numerów METALLIKI i wreszcie - zamiłowanie do wszystkiego, co w muzyce rockowej progresywne, minimalistyczne i psychodeliczne? To musi być niepokorna dusza artystyczna. To musi być Justin Wright! Miałem niekłamaną przyjemność recenzować regularne albumy lidera EXPO 70 z piętnastominutowymi utworami, a teraz trafił mi się dla odmiany zbiorek o wiele krótszych (bo średnio mniej więcej pięciominutowych) singli oraz jednego EP, które ukazały się już wcześniej, ale które wchodzą zapewne w skład kolekcji wyłącznie najbardziej wytrawnych miłośników twórczości tego projektu, więc dobrze, że Zoharum zebrało to wszystko do kupy i - zgodnie ze swymi standardami - przyzwoicie wydało. W rozkładanym ecopacku znajduje się informacja mówiąca, że nagrywane na przestrzeni lat 2008-2011 i zmiksowane przez Justina Wrighta utwory zmasterował w roku ubiegłym niejaki Scott Colburn i powiem Wam szczerze, że gdybym nie wiedział jakiego rodzaju wydawnictwo przesłuchuję, raczej wątpliwe bym się go domyślił. "Solar Drifting" brzmi po prostu jak regularny album Justina, a biorąc pod uwagę fakt, że materiał każdego z dwóch, a właściwie to trzech uprzednio zrecenzowanych przeze mnie krążków EXPO 70 powstawał na przestrzeni kilku lat, uwzględniając mocno freestyle'owy charakter jego grania i zaokrąglając do dwóch miejsc po przecinku można wysnuć oczywisty wniosek, że zeszłoroczne wydawnictwo artysty winniśmy traktować po prostu jak kolejną jego płytę. Od charakterystycznej dla "Frozen Living Elements" rockowej witalności zawartość "Solar Drifting" ucieka daleko, prezentując jego guitar drone w wydaniu o wiele bardziej przetworzonym, mrocznym i troszkę jakby odhumanizowanym. Wyjątkiem są tu na pewno tak bogate w tradycyjne riffy czy solówki utwory jak tytułowy czy "Heterotopia", które wyróżniając się na tle reszty wnoszą co nieco instrumentalnego ciepła. Mimo, iż wielu fanów rocka uznałoby pewnie moje słowa za brednie te naturalistycznie zaaranżowane rzeczy nieodparcie przywodzą mi na myśl stonerowy feeling, a przecież nie po raz pierwszy stosuję takie porównanie w przypadku muzyki EXPO 70. Żeby nie było, że uczepiłem się tego, w czym siedzę o wiele częściej "Tarot Reading" przynosi przecudnie wyjące, rozciągnięte w czasie partie mocno kojarzące się z tym co duet James Newton Howard/Hans Zimmer zrobił na potrzeby filmu "Mroczny Rycerz". Bardzo mocno klimatyczny jest również otwierający i tym razem ponad dziesięciominutowy "Soft Wave Continuum", słuchając którego długo trzeba czekać na punkt kulminacyjny, co absolutnie nie znaczy, że nie warto tego czynić. "Solar Drifting" to kolejne potwierdzenie klasy autora czy też współpracujących z nim ludzi. Tym bardziej, że miał wyjść z tego zwykły zbiorek wcześniej już wydanych rzeczy o charakterze pomniejszym, a otrzymujemy coś, co z powodzeniem można postawić obok dowolnie wybranych albumów z przebogatej dyskografii EXPO 70.
 

ocena: 8/ 10

zoharum.com/index.php?MENU=releases&OD=20&CDS=109


exposeventy.bandcamp.com/album/frozen-living-elements


www.facebook.com/Expo-70-194984725898/timeline


exposeventy.bandcamp.com/album/solar-drifting


zoharum.com/index.php?MENU=bands&id=54


autor: Kępol



<<<---powrót   -INDEX-