Puszka Pandory

MAREK X. MARCHOFF

„Funeral Music For You And Me”

Zoharum (CD 2015 ) 

Mocno niejednoznaczny jest najnowszy album znanego przede wszystkim z DIFFERENT STATE Marka X. Marchoffa, który wyemigrował był do Stanów Zjednoczonych i tam z dobrym skutkiem kontynuuje swoją działalność pod różnymi szyldami i w różnych zestawieniach. Z jednej strony „Funeral Music For You And Me” (z podtytułem „within a triangle of esoteric sound”) jest swoistym nawiązaniem do bardzo osobistego materiału Marchoffa pt. “Funeral Musik Für Jenny Marchoff” z 2013 roku, choć tym razem ponoć ma służyć głównie bardziej uniwersalnej „refleksji nad sensem życia i śmierci”. Prowokująca jest już sama okładka, na której widzimy dwie rozmazane postaci obojga płci, z których co najmniej ta męska kojarzy się z bojownikiem którejś z bliskowschodnich, radykalnych organizacji. Wewnątrz eco-digipaka oraz na tyle okładki widnieją z kolei zdjęcia Marchoffa ze strzelbą. Mam wrażenie, że Pan Artysta zamerykanizował się tak mocno, że zaczął identyfikować się z tamtejszą mentalnością ;-). Mniejsza jednak z tymi skojarzeniami, bo oprawa czasem nie ma aż takiego związku z muzyką (choć często jest ważnym składnikiem fizycznego nośnika) i tak też jest i w tym przypadku. Co prawda niepokój, strach, obsesje i smutek dominują w dźwiękach z jak by nie patrzeć, albumu o pogrzebowym tytule, ale jest to jednak materiał oparty na transowym, w dużej mierze ambientowym graniu zarejestrowanym w dużej mierze na analogowych syntezatorach, co da się zresztą wyczuć. Już na “Funeral Musik Für Jenny Marchoff” dało się usłyszeć dużo wpływów muzyki elektronicznej z lat 70-ych (TANGARINE DREAM, CAN, AMON DUUL), a na nowym krążku jest to jeszcze bardziej spotęgowane. Do tego główny motyw z kartograficznie, jak zresztą wszystkie utwory na tej płycie, zatytułowanego „40.699511 N 73.911166 W” skojarzył mi się z naszym przedstawicielem el-muzyki z lat 80-ych, Markiem Bilińskim, choć można było się spodziewać, że nie zamienił się w przebojową linię melodyczną, z tworzenia których był znany nieco starszy imiennik Marchoffa. Oprócz tego można się tutaj przekonać o niewątpliwym śladzie, jaki pozostawił w twórczości Marka cold wave z początku lat 80-ych z mroczną, minimalistyczną aurą klawiszy i bazowych zagrywek basu oraz beznamiętnym głosem deklamującym krótki tekst („40.69572, - 73.90342”). Za to najbardziej mroczna jest końcówka o tytule „40.6937 N 73.9833 W”, w której strach i przerażenie są wręcz namacalne. W nagraniach, które powstawały z przerwami od 1998 do 2013, pomógł Marchoffowi niejaki Tommy Kalinovsky. Powstała więc rzecz może nie wybitna, ale generalnie ciekawa, dość surowa (materiał nie został poddany masteringowi) i ukazująca ponownie ciut inne oblicze Marka X. Marchoffa. 

ocena: 7/ 10

zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-