Puszka Pandory

NIEDOWIERZANIE

"Paradies"

Zoharum (CD 2015) 

'Projekt o polskiej nazwie prowadzony przez Francuza mieszkającego w Berlinie'. Różne parafrazy wyżej zacytowanej formułki chętnie wskakują do wszelkich opisów czy też recenzji wydawnictw szyldu NIEDOWIERZANIE. Gdy w grę wchodzi dodatkowo informacja, że firmuje on dokonywaną przy użyciu akordeonu, wiolonczeli, mandoliny i (jak można się domyśleć) komputera syntezę folku i elektroniki, niejeden miłośnik muzycznych dziwactw poczuje się zapewne rozentuzjazmowany niczym małolat - lub po prostu kinoman - na widok plakatu anonsującego projekcję kolejnego epizodu "Gwiezdnych Wojen". Dla tych, którym LUX OCCULTA zaśpiewali na ostatnim krążku "Kołysanki" takie połączenie novum nie stanowi, a do rzeczonej pozycji odwołałem się nie tylko dlatego, że nie było sensu zbyt daleko szukać, ale i dlatego, że wspomniane wydawnictwo nastręczało podobnych problemów i w odbiorze i w ocenie. Tamten krążek wyszedł już jakiś czas temu, a po dziś dzień nie potrafię rozstrzygnąć czy jest to kolejne, wielkie dzieło w dyskografii grupy, na którym zwyczajnie rozwinęła ona swój styl w takim stopniu, że skonfundowanemu odbiorcy ciężko za tym wszystkim nadążyć czy może zagalopowała się po prostu w owych poszukiwaniach wychodząc poza swe ramy tak daleko, że straciła z oczu własną, zakotwiczoną w ich obrębie tożsamość. "Paradies" to również materiał mocno wizjonerski, nieszablonowy, trudny i intrygujący, ale w związku z nim przyszło mi już, dla odmiany, kilka konkretów ustalić. Na pewno nie jest to krążek w pełni poznawalny po dwóch czy trzech pobieżnych przesłuchaniach, ale z drugiej strony poświęcając mu maksimum uwagi wcale nie jest dużo łatwiej poukładać sobie te sześć utworów w głowie. Nagrany przy wykorzystaniu tradycyjnych instrumentów prezentuje ich partie w formie przetworzonej cyfrowo, przy czym autor operuje nimi tak, że po jakimś czasie odruchowo przestajemy zgadywać czy to wiolonczela, a może akordeon stanowił punkt wyjścia w pracy nad tym czy innym fragmentem, przełączając się tym samym na bardziej intuicyjny tryb kontaktu z muzyką. Oczywiście liczę to na plus, choć niekiedy brakuje mi w tym wszystkim jakiejś kompozycyjnej logiki czy chemii między elementami składowymi muzyki NIEDOWIERZANIA. Całość na pewno zgrabnie się rozwija. W otwierającym tę istną szkatułę dźwiękowych niesamowitości "Neige Noire" Francuz jedzie ze zgłębianym przez siebie tematem dość powściągliwie, bo to, na co można natknąć się w kolejnym, zdominowanym z początku przez wiolonczelę, "Credere" podpowiada przyklejenie etykietki z napisem 'noise'. Regulując głośność podczas odsłuchu pierwszego utworu niejednemu przyjdzie na tym etapie uczynić to ponownie. W "Irrintzi" rzeczony instrument smyczkowy ustępuje miejsca mandolinie, o wiele grubszą kreską znaczone są również wtedy, nieśmiało z początku zarysowywane, linie melodyczne. Kolejny "Vous Voulez Ma Peau" to z kolei królestwo akordeonu, pracującego w tym przypadku powoli, twardo i wyraziście. Słychać, że muzyk darzy swoje instrumenty atencją w miarę 'sprawiedliwie', gdyż każdy z nich otrzymał tu swoje pięć minut, które w większości przypadków zostało wykorzystane należycie. Ich ślady o różnym stopniu natężenia, przepuszczenia przez laptop czy też różnej konfiguracji obsypano rozmaitymi samplami czy akcentami field recordingowymi (odgłos monet wpadających do naczynia w ostatnim utworze, o którym wspomniałem, przetworzone i nałożone na siebie głosy w "Les Horizons Perdus"), klejąc wszystko do kupy w konglomerat spójny, momentami gęsty, choć równolegle zaskakująco przejrzysty. Wyszedł z tego album ciekawy, przyciągający niezwykłymi aranżacjami i w dużym stopniu nagradzający upór w rozszyfrowywaniu zakodowanych w nim emocji, ale syndromu odstawienia niestety próżno się obawiać. 
 

ocena: 7/ 10

www.facebook.com/Niedowierzanie-698852776871081/?fref=ts


zoharum.com/wydawnictwa/paradies/


obsceneetanemique.blogspot.co.uk/


autor: Kępol



<<<---powrót   -INDEX-