Puszka Pandory

CONCRETE MASCARA

“Perennial Disappointment”

Malignant Records (CD 2016) 

Amerykańska scena power electronics, noise czy w ogóle całej tej hałaśliwej, eksperymentalnej elektroniki nie zamyka się aktualnie na kilku czy kilkunastu nazwach, co może znaczyć, że tak dosadne zaznaczanie swojej obecności jest potrzebne w tych niespokojnych czasach, w jakich dane jest nam żyć. Niepewność jutra, ciągłe przestrogi kreowane przez fałszywych Mesjaszy o końcu świata, nieustające migracje ludności, coraz bardziej widoczna wojna między światem muzułmańskim i zachodnim, a nawet „gra o tron” w USA między Hillary Clinton i Donaldem Trump’em wpływają na frustrację przeciętnych ludzi i muzyków, a ci ostatni przelewają to na dźwięki ukazujące chorobliwość świata, na którym żyjemy. Współtworzona przez Andrew Wilmera, Franka Cordry’ego i Jacka Scanlana formacja CONCRETE MASCARA ze stanu New Jersey przekazuje to za pomocą przesterowanych na maksa tonów, które na całe szczęście nie biorą przykładu z niektórych japońskich, noise’owych składów i chociaż estetyka niekończącego się, sonicznego ataku dominuje na „Perennial Disappointment” od początku do końca, to hałas ten jest na tyle poukładany i ma swoją podskórną dynamikę, że daje się odsłuchać bez wymiotnych efektów. Oczywiście ktoś, kto z takimi dźwiękami nie miał do czynienia wcześniej, będzie zszokowany czystą przemocą bijącą z „ozdobionych” krzykliwymi i rzecz jasna, zniekształconymi wokalizami numerów „Area Trinity”, „Utopian Nightmare” i wręcz chaotycznego „Snake Skin Stilettos” czy opartym na ‘karabinowych seriach’ „Delusion of Sacrifice”, ale wbrew pozorom, to sensowne kompozycje, w których noise’owa estetyka ma sens i manifestuje złość spowodowaną aktualną sytuacją panującą na naszej planecie. Te bezustanne pulsacje quasi-rytmu, pozorna monotonia i skondensowana przemoc to oznaka buntu i rebelii i nawet jeśli nie naprawi to w żaden sposób współczesnego nam porządku, to daje do zrozumienia, że coś jest naprawdę ‘nie-halo’ i mimo wszystko daje do myślenia. Nieco bardziej wyciszony “Mouth of Flies, Tongue of Maggots” z nieco innej perspektywy ukazuje apokalipsę człowieka i jest preludium przed kolejnymi masywnymi miazgatorami na tej płycie. Niełatwej w odbiorze, ale naprawdę bardzo dobrej w tej antymuzycznej lidze.  
 

ocena: 7,5/ 10

concretemascara.wordpress.com


soundcloud.com/concrete-mascara


www.malignantrecords.com


www.facebook/com/malignantrecords


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-