Puszka Pandory

MURMURISTS

“I Am You, Dragging Halo”

Zoharum (CD 2016) 

Osoba Anthony’ego Donovana może być kojarzona z awangardowym VULTURES QUARTET, z którym występował, ale jest to osoba na tyle wielowymiarowa i poszukująca (nie tylko muzycznie), że powstanie projektu MURMURISTS nie powinno być niczym dziwnym w tym przypadku. W 2013 roku powstał pierwszy album ze swoistej trylogii tego przedsięwzięcia - „I Cannot Tell You Where I Am Until I Love You”, a wydany przez Zoharum „I Am You, Dragging Halo” jest jego następcą. Trochę dziwne, że poszczególne części tego tryptyku powstają w różnych wydawnictwach muzycznych, bo w ten sposób nie wszyscy będą mogli złożyć sobie to w logiczną całość, a myślę, że warto wsłuchać się w to, co dzieje się na tych pozycjach, pod warunkiem wszak, że jest się otwartym na specyficzny kolaż dźwiękowy, pewną taką multimedialność (jak wyczytałem w notce, MURMURISTS to obecnie złożona z 18 osób „orkiestra, występująca często na żywo, wykorzystująca słowo mówione, taniec współczesny i elementy teatralne, jako środki wyrazu do ilustrowania i odegrania graficznych partytur Anthony’ego Donovana”). W tej sytuacji ten międzynarodowy projekt dowodzi, że świat awangardy ma wciąż wiele do powiedzenia i ukazania, a naprawdę trudny w odbiorze materiał z opisywanego przeze mnie krążka to rzecz na wiele przesłuchań i rzecz przede wszystkim bardzo eklektyczna i wielowymiarowa, jak sama postać Donovana. Całość opiera się na dość mocno wyeksponowanym słowie mówionym, a w wielowątkowej, surrealistycznej opowieści uczestniczą zaproszeni goście, wśród których są między innymi Pixyblink, Bryan Lewis Saunders, Annie Dee, Sharon Gal, David Cunliffe i Anton Mobin. Muzycznie też się udziela całe gro osób: grający na perkusjonaliach Mark Browne, obsługujący obój Paulo Chagas czy Paul Mimlitsch na klarnecie basowym, a to tylko niektórzy. Nie sugerujmy się określeniem ‘orkiestra’ oraz tym, że w użyciu były również instrumenty tradycyjne, bo podkład muzyczny (a ten bywa w niektórych momentach dominującym) podąża chwilami w stronę dość abstrakcyjnej awangardy lub skrajnego minimalizmu, bywa czymś w rodzaju improwizowanego kolażu zmieniającego się często i gęsto, a czasem eksploduje noise’owymi plamami dźwiękowymi lub rozwiązaniami typowymi dla jazzu nowoczesnego czy neoklasyki. Gdzieś tak w połowie kompozycji nastrój staje się wręcz czymś w rodzaju koszmaru i mógłby równie dobrze posłużyć jako wyraziste tło dźwiękowe do diabolicznego horroru. Te wszystkie dziwne dźwięki i cierpiętnicze głosy sprawiają, że opowieść jest tym bardziej płynna i chociaż w niektórych momentach nie jest aż tak złowrogo, to ciągły niepokój i niewiedza co nas czeka za chwilę jest tutaj dominantą od samego początku do samego końca tej trwającej trzy kwadranse kompozycji. MURMURISTS jawi się więc jako rzecz nieprzewidywalna i chyba dlatego tak intrygująca i interesująca. A w związku ze zbliżającymi się Świętami w grudniu, taka sentencja widniejąca wewnątrz opakowania płyty: „Wszystko, czego chcemy na Święta, to twoje dwa przednie zęby”. Czyż to nie urocze? ;-)  
 

ocena: 8,5/ 10

murmurists.blogspot.com


www.youtube.com/user/murmurists


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-