Puszka Pandory

WIDT

?WIDT?

Zoharum (CD + DVD 2016) 

Trójmiejski kolektyw Zoharum zawsze lubił muzyczne wyzwania i odkrywanie nie tylko przed polskimi fanami wykonawców dalekich od typowej, alternatywnej elektroniki. Wystarczy prześledzić katalog tej firmy od najwcześniejszego stadium, gdy oprócz wydawnictw BISCLAVERET potrafili kontynuować przez czas jakiś serię awangardowych wydawnictw pod wspólnym tytułem „IYHHH”, a potem dołączali do swojego rostera coraz to bardziej intrygujących i często liczących się na świecie artystów, wciąż nie unikając jednak nowych, nieznanych jeszcze nazw. Do tych ostatnich należy na pewno kolaboracja audiowizualna dwóch sióstr: odpowiadającej za muzykę i wokalizy Antoniny Nowackiej oraz zajmującej się wizualną stroną Bogumiły Piotrowskiej. Ta ostatnia zajęła się również dość ascetyczną okładką, dając szansę przede wszystkim na poznanie zawartości dwóch dysków, z których składa się debiutanckie przedsięwzięcie WIDT. Pierwszy to CD, na którym znalazło się siedem eksperymentalnych kompozycji opartych na dość swobodnych, bliskich awangardzie i często ponakładanych na siebie kilku wokalizach i mocno ‘pojechanej’, acz przy tym oszczędnej elektronice. Jest w tym, paradoksalnie, szczątkowa melodyka i coś, co z jednej strony skojarzyć się może z dowolną interpretacją post-bachowskiej (od Jana Sebastiana Bacha) polifonii czy pewną taką słowiańskością quasi-folkowo brzmiącego wokalu, a z drugiej mógłby to być pełnoprawny składnik towarzyszący niektórym wystawom w centrach sztuki nowoczesnej, bowiem pomysłów i poziomu wykonawczego mogłaby chwilami pozazdrościć jedna z diw awangardy - Laurie Anderson. Sztuka mocno alternatywna ma jednak to do siebie, że skoro jest niezrozumiała dla większości, to musi być uznana za niszową, a Antonina Nowacka nie ułatwia sprawy, bo chociaż mamy tutaj tylko z tytułu kojarzącą się ze średniowiecznym, sakralno - bitewnym hymnem „Bogurodzicę”, to pozostałe utwory nie podpowiadają niczego, o czym mniej więcej mogą traktować. Onomatopeiczne moim zdaniem tytuły w rodzaju „Sole Thithu”, „Bharpa” czy „Aijala” odpowiadają mniej więcej temu, co się w nich dzieje muzycznie i wokalnie i tu po raz kolejny odnoszę się pośrednio do wspomnianej Laurie Anderson, której wkład choćby na płycie „Zoolook” Jeana Michela Jarre’a był czymś, co należy poznać, a co nie umniejsza wartości artystycznej również używającej głosu jako instrumentu Antoniny, która radzi sobie w kompozycjach różnego sortu. Czasem odnosi się też do eksperymentów Diamandy Galas czy tych mniej przyswajalnych utworów Lisy Gerard, ale to tylko takie odnośniki, które pomogą odczytać zawartość dysku audio, ale nie do końca oddają całość. Pomocne w tym nie są także obrazy video na drugim dysku DVD autorstwa Bogumiły Piotrowskiej, ilustrujące w rzeczy samej kompozycje jej siostry, ale sam zamysł połączenia dźwięków z obrazem, choć nie do końca oryginalny (przypomnijmy sobie chociażby wydawnictwo ZENIAL’a „Minotaur / Chimera”, również wydane przez Zoharum), to zdradzę pewien sekret, iż ‘WIDT” powstało na zasadzie improwizowanych sesji, na których obie panie wykorzystały jedynie głosy, syntezatory, różnego rodzaju efekty, stary telewizor i analogowy sprzęt video. To również świadczy o pewnego rodzaju odwadze i pójściu na całość. Jako ciekawostkę podam, że patronatem płytę obdarzyła między innymi TVP Kultura. Brawo!      
 

ocena: 8/ 10

www.widtproject.com


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-