Puszka Pandory

FEAR OF THE STORM

“Madness Splinters (1991-1996)”

My Kingdom Music (3 CD 2016) 

Nie do końca zrozumiałe jest to, że wydawca w tym przypadku zaoferował pismakom wybór jedenastu spośród wydanych na tym olbrzymim kompendium czterdziestu jeden kawałków, jakie wypuściło podczas kilku lat swojej działalności FEAR OF THE STORM. Przypomnę może, że na gruzach tej formacji powstała jedna z najciekawszych formacji dark wave we Włoszech, czyli DPERD, a pochodząca z Sycylii para Valeria Buono - Carlo Disimone to tutaj po raz pierwszy zaczęła poruszać się w zbliżonych klimatach wraz z Antonio „Mad” Oliverim, Tony Coliną i Massimiliano Busa. Pozostawili po sobie demo “RIP” (1991), dwa kasetowe albumy: “The Key of My Silence” (1992) i “So Sad To Die In Oblivion…” (1993), mini-album “1995” i nigdy nie opublikowany album “2”, który przy okazji dwudziestolecia mijającego od chwili powstania FEAR OF THE STORM w końcu został umieszczony na srebrnym dysku. Na podstawie promocyjnego materiału, pociętego totalnie i uproszczonego jak dla tępaków, nie sposób mi się wypowiedzieć w pełni, czy ta grupa miała na tyle pecha, że właściwie jedynie u siebie w Italii doczekali się statusu legendy, czy rzeczywiście całokształt twórczości nie miał szans na konkurowanie z bardzo silną sceną w niemieckojęzycznych krajach, bo tam faktycznie mogliby zabłysnąć. Ogólnie mówiąc, mamy tutaj do czynienia z dźwiękami, które w różnych okresach działalności ocierały się o różne trendy muzyczne z lat 80-ych. Począwszy od minimalistycznego cold wave i dark wave z pierwszych materiałów, poprzez gothic rock z tamtego okresu, aż po new romantic i bliższe popowi dokonania THE CURE. Te dwa ostatnie elementy są zwłaszcza słyszalne w utworach z niepublikowanego albumu „II” („The Factory of Dreams” to taki miks THE CURE, ULTRAVOX i ALPHAVILLE z wokalem MIDNIGHT OIL), ale da się wyczuć zaczątki tego, co potem Valeria i Carlo kontynuowali w DPERD („Higher And Farther” z wokalami obojga). Z kolei silniejsze wpływy gotyckiego rocka ze złotych lat 80-ych dominują w utworach z mini-albumu „1995” i tak można by jeszcze długo, ale byłoby to nudne. Wystarczy rzec, że jeśli poszukujecie starych brzmień o dekadę wcześniejszych niż to, co tworzyło włoskie FEAR OF THE STORM, to sporo tego znajdziecie na „Madness Splinters”. I choć nie wszystko tutaj jest wysokich lotów, to faktycznie można stwierdzić, że na przykład ja osobiście nie słyszałem drugiej takiej kapeli w słonecznej Italii.   
 

ocena: 6/ 10

www.facebook.com/fearofthestorm


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-