Puszka Pandory

RIVERSIDE

“Eye of the Soundscape”

Mystic Production (2 CD 2016) 

Nagła śmierć gitarzysty RIVERSIDE Piotra Grudzińskiego wstrząsnęła w zeszłym roku muzycznym światem. Nie tylko tym progresywnym i nie tylko na poziomie największych przyjaciół i fanów. Pozostali muzycy tej grupy postanowili upamiętnić Go poprzez wydanie podwójnego albumu, który jest dość specyficzną, choć nie tak zaskakującą, jak co niektórzy twierdzą, pozycją w dyskografii tego zespołu, a przy tym jest to swoiste zamknięcie pewnego okresu w ich działalności. Albo jak to określa wokalista i basista Mariusz Duda - jest czymś w rodzaju albumu ‘in between’, przejściem z jednej epoki do kolejnej. „Eye of the Soundscape” to prawie w pełni instrumentalny, zasadniczo pokazujący bardziej elektroniczne oblicze RIVERSIDE album, który nie tylko zbiera różne bonusowe nagrania z przeszłości, ale też objawia te mniej znane, a także ostatnie utwory zarejestrowane z udziałem „Grudnia”. Dwa z nich otwierają pierwszy dysk „EOTS”. „Where the River Flows” to rzecz, która mogła w pewnym sensie znaleźć się na pierwszych krążkach solowego projektu Mariusza Dudy - LUNATIC SOUL, ale jednak jest nasycona na tyle riverside’owskim brzmieniem, a nade wszystko partiami gitary Piotra, że doskonale wprowadza w nastrój całego wydawnictwa. Trochę etnicznych brzmień, elektronika w połączeniu z gitarowymi (akustycznymi i elektrycznymi) brzmieniami gdzieś tam odnoszącymi się do ostatniego okresu działalności TANGARINE DREAM, specyficzna dla RIVERSIDE dramaturgia i łączenie organicznego soundu z takim bardziej syntetycznym oraz wokalizy bez słów pod koniec tej kompozycji sprawiają, że mamy do czynienia z czymś dopracowanym i innym niż to, do czego przyzwyczaiła nasza eksportowa formacja. Podobnie jest w sumie z krótszym „Shine”, które jest dość motoryczne i ma w sobie coś z ducha niektórych nagrań THE CURE, ale w zdecydowanie bardziej progresywnym (ale bez tego kombinowania dla samego kombinowania) sosie. Dalsza część programu płyty nr 1 to dokonany w 2016 miks „Rapid Eye Movement” z 2007 roku, odarty z bardziej rockowego brzmienia, za to bardziej elektroniczno - przestrzenno - ambientowy i z fenomenalnym solo „Grudnia” oraz klawiszowymi pejzażami Michała Łapaja. To również jedyny na „EOTS” utwór z perkusyjnym udziałem Piotra „Mitloffa” Kozieradzkiego. A na koniec pierwszej części jeszcze zapis improwizowanej sesji nagraniowej z 2013 roku w postaci dwuczęściowego „Night Session”, złożonego z wielu delikatnych, wręcz eterycznych fragmentów, ale też mistycznego, prawie że kraut rockowego transu, odniesień do DEAD CAN DANCE i wcześniejszej twórczości PORCUPINE TREE. W „Part Two” pojawiają się też saksofonowe partie wykonane przez Marcina Odyńca i po raz pierwszy grający na ukulele Mariusz Duda. Oba te numery pojawiły się oryginalnie na limitowanej edycji albumu „Shrine of New Generation Slaves”.
Dysk numer 2 otwiera kolejny premierowy kawałek „Sleepwalkers” - jeden z ostatnich, nad którymi RIVERSIDE pracowało w składzie z Piotrem Grudzińskim. Dla mnie to taki miks nastroju PORCUPINE TREE z najbardziej popularnego ich okresu z bitową rytmiką i prostą, acz skuteczną partią gitary. Niewiele to wnosi do całości, choć następujący zaraz potem miks „Rainbow Trip” przekonuje mnie jeszcze mniej, mimo że klawiszowy ‘trip’ i lekko jazzujące solo „Grudnia” brzmią ciekawie. Dalej jest nastrojowy, ambientowo - ‘kosmiczny’ „Heathenland” z oszczędnymi partiami akustycznej gitary (tym razem gra Mariusz Duda) i pianina oraz wokalizami powyższego, zbliżony klimatycznie „Return”, ponownie zbliżony dramaturgią i brzmieniowo do TANGARINE DREAM „Aether”, zdecydowanie elektroniczny, pulsujący rytmem „Machines” i krótki, delikatny i dzięki dźwiękom w tle Piotra post-rockowy „Promise”. Od „Heathenland” do tego momentu wszystkie kompozycje zarejestrowane zostały w 2015 roku i wcześniej były dostępne tylko w limitowanej edycji „Love, Fear And the Time Machine”. Stanowią pewną całość, a jednocześnie każdy fragment żyje swoim życiem. Na zakończenie RIVERSIDE wrzuciło ostatni z utworów nagranych jeszcze ze swoim zmarłym gitarzystą - tytułowy „Eye of the Soundscape”, przy którym maczali palce jedynie Piotr Grudziński i Michał Łapaj. To bardzo przestrzenny, typowo ambientowy, ale nie pozbawiony odpowiednich dźwięków w odpowiednich miejscach numer, który symbolicznie zamyka pewną kartę i pozostawia nas na chwilę w zadumie…
Dodam jeszcze, że wydawnictwo w formacie digibook zawiera grubą książeczkę z podstawowymi informacjami na temat poszczególnych kompozycji oraz wiele ilustracji ‘nadwornego’ grafika RIVERSIDE - Travisa Smitha.    
 

ocena: 8/ 10

www.riversideband.pl


www.facebook.com/riversidepl


www.mystic.pl


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-