Puszka Pandory

COMMON EIDER, KING EIDER

„Shrines For the Unwanted, Respite For the Cast Aside”

Sentient Ruin Laboratories (MC & Digital 2017) 

Oj, przeróżne dziwactwa docierają do mnie ze Stanów. Nawet lepiej, że nie jakieś nieudaczne klony z cyklu ‘vintage’ i ‘retro’, a rzeczy często dalekie od standardów i pasujące lepiej do „Puszki Pandory”. W tym konsumpcjonistycznym świecie okazuje się, że niekomercyjne podejście zdarza się częściej niż raz na milion, że tak to metaforycznie ujmę. COMMON EIDER, KING EIDER to tajemnicza formacja (projekt?) z San Francisco i chociaż każdemu kojarzy się to miasto z hałasem, wielkimi budowlami czy choćby z thrash metalowym zagłębiem Bay Area, to i tam znajdują się muzyczne katakumby i tak właśnie, nieco katakumbicznie przedstawia się twórczość CEKE. Drone’owo - dark ambientowe plamy dźwiękowe wyłaniają się powoli i przetaczają się prawie nieuchwytnie przez ponad 80 minut, z czego pierwsze cztery kompozycje są w podstawowej, cyfrowej wersji, natomiast dodatkowe nagranie z koncertu w Wiedniu w Austrii (ponad półgodzinne) znajduje się wyłącznie na kasecie z logo Sentient Ruin Laboratories. Nawiedzone, płynące powoli i czasem mocno wdzierające się w podświadomość tony mogą w pewnym sensie przypominać swoim rytualizmem i monumentalizmem twórczość LUSTMORD, wczesnego RAISON D’ETRE, NACHT czy DESIDERII MARGINIS. W takiej konwencji jest utrzymany pierwszy numer na tym wydawnictwie, zatytułowany „Cast Aside For the Wolves To Devour, They Were Instead Embraced”, natomiast już następny, „The Dark Winter (Sing Out Into the Night Sky!)” jest bardziej przestrzenny, malowniczy i jakby bardziej podniosły. Lodowaty chłód toczących się dźwięków wzbogaca bardziej wysunięty do przodu motyw wygrywany jakby przez folkowe, dęte, tudzież smyczkowe instrumenty, a różne perkusjonalia i z czasem również gitarowe zgrzyty przemykają co jakiś czas dla wzbogacenia tego dramatycznie ułożonego we właściwy sposób, jedenastoipółminutowego fragmentu. Czy rzeczywiście słyszalne tu są wpływy SUNN O))) - przekonajcie się sami. W najkrótszym, trwającym zaledwie 6 minut i 40 sekund „Antler Tongue” rytualny dark ambient wzbogacają chóralne wokalizy i coś jak trzaski pękającego lodu. Z kolei najdłuższa na płycie, ponad 25-minutowa kompozycja „Litha” to ambientowo - smyczkowy, przepełniony melancholią i smutkiem trans z nawiedzonymi, a nieco później wręcz złowieszczymi wokalizami A.C. Way’a z SUTEKH HEXEN. Wspomniany, koncertowy fragment jest już dla wytrwałych i można tu odnaleźć oprócz znanych ze studyjnych nagrań elementów także szczątkowe zagrywki gitarowe, ale równocześnie można się przekonać o wartości tej formacji ‘live’. Całość to pozycja godna uwagi, lecz niekoniecznie z cyklu ‘must have’. 
 

ocena: 7/ 10

www.facebook.com/CommonEiderKingEiderCaribouPeople


sentientruin.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-