Puszka Pandory

MACIEK SZYMCZUK

„Light of the Dreams”

Zoharum (CD 2017) 

Ktoś kiedyś powiedział, że dobrego artystę cechuje swoista nieprzewidywalność, a jednocześnie coś, co odróżnia go od mas i populistycznego ‘parcia na szkło’. Jednym z takich muzyków w naszym kraju jest na pewno Maciek Szymczuk, choć znając dużą część jego dyskografii, i tak uważam, że na „Clouds” wzniósł się na wyżyny, a „Music For Cassandra”, choć też ciekawym materiałem było, już nie miała tego swoistego piękna i malowniczości. Oparty na opowieści o snach materiał „Light of the Dreams” jest jeszcze innym obliczem Maćka, mimo że echa poprzednich wydawnictw są tutaj jak najbardziej słyszalne. Wbrew tytułowi, sny nie są zobrazowane leniwymi, ambientowymi dźwiękami, a najczęściej wręcz przeciwnie - mają w sobie rytmiczną transowość, zmieniającą się dramaturgię i odnoszą się do brzmień z lat 80-ych, 70-ych czy nawet pierwszych psychodelicznych eksperymentów z drugiej połowy lat 60-ych. Już „Chapter 1. Escape From Reality And Enter the World of Dreams” to czysta el-muzyka z tych czasów, gdy powstawały pierwsze płyty Jean-Michel Jarre’a, a dynamiczne, bitowe „Chapter 2. Dream of a Woman On a Pig” można umieścić gdzieś między lata 90-ymi a współczesnością. Nie rozkładając już poszczególnych utworów na czynniki pierwsze, podpowiem jedynie, że jeśli ktoś uznaje lata 80-te za najlepszy czas dla elektroniki (nie da się ukryć, że cały muzyczny świat - łącznie z rockowym -  zachłysnął się wówczas syntezatorami i różnymi efektami dźwiękowymi), to będzie miał tutaj te charakterystyczne brzmienia, wzbogacone o syntetyczną rytmikę kraut rocka i el-muzyki z lat 70-ych oraz elementy dubu i ogólnie psychodeliczną, nieco surrealistyczną atmosferę, a wszystko to sensownie poukładane i soundem przypominające vintage’owe wydawnictwa, ale bez tej zbędnej archaiczności. Jest więc odpowiednia przestrzenność, duża doza improwizacji, transowa melodyczność i nieco kosmiczna aura. O różnorodności tego albumu niech świadczy to, że w „Chapter 6. Dream of the Mirror Stars” Szymczuk popłynął w klimaty bliskie wczesnym eksperymentom PINK FLOYD czy HAWKWIND, zaś następująca po nim, pobrzękująca i lekko oniryczna „Chapter 7. Dream of a Small Watermelon” wydaje się być z ‘innej bajki’. Szerokie spojrzenie na elektronikę i bogactwo ilustracji snów świadczy o dużej wyobraźni twórcy i warto przy tej okazji wspomnieć też o ciekawych ilustracjach w tym limitowanym, trzypanelowym digipaku autorstwa Karoliny Stanieczek oraz ciekawym szablonie pod okładką, dzięki któremu można układać ‘własne sny’ w kuli trzymanej przez kobietę na froncie płyty.      
 

ocena: 7,5/ 10

www.mszymczuk.pl


www.facebook.com/maciek.szymczuk


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-