Puszka Pandory

PARANOIA INDUCTA

„From the Depths”

Rage In Eden Records (CD 2017) 

Cztery lata minęły od wydania poprzedniego materiału Anthony’ego Armageddon Destroyera i jego PARANOIA INDUCTA, i według słów samego autora „From the Depths” jest zamknięciem trylogii, która powstawała przez poprzednie 7 lat. Po nieco odmienionym obliczu tego projektu na „Maze of Death” z 2013 roku, także ten nowy album brzmi nieco bardziej filmowo i nie ogranicza się do czystego dark ambientu. Otwierająca całość kompozycja „Desolation Zone” jest wprowadzeniem w post-apokaliptyczny świat, gdzie wiatr hula wśród opustoszałych, metalowych konstrukcji i tylko te dźwięki snują się wśród zgliszczy naszej cywilizacji. Dalsze dwa fragmenty, „Today We Will All Die” i „Whispers And Cogs”, ukazują, że jeszcze nie wszyscy zginęli i jest jeszcze promyk nadziei (mimo tytułu pierwszego z utworów), a to dzięki rozcinającym ciemność brzmieniom pianina. Z kolei złowieszczo brzmi „And Soon the Darkness” z tymi wszystkimi zawodzeniami, post-industrialnymi dźwiękami i aurą Zła. To, że w muzyce PARANOIA INDUCTA pojawiały się odnośniki do RAISON D'ETRE, DESIDERII MARGINIS, SEPHIROTH czy IN SLAUGHTER NATIVES, tak też i na tym materiale jest wszechobecne, choć tak, jak już na „Maze of Death”, można usłyszeć tutaj swoiste piękno orkiestracji w tytułowym „From the Depths”, a co już wykazuje na podświadome czerpanie z twórczości COPH NIA, ILDFROST czy nawet PUISSANCE. Podczas, gdy większość projektów dark ambientowych nie posuwa się obecnie do aż tak wyrazistych nawiązań do złotych lat Cold Meat Industry, tak tutaj mamy swoistą sentymentalną wycieczkę do tych czasów, a jednocześnie ten, kto zna dokonania Destroyera, wie, że potrafił to nasycić własnym, indywidualnym piętnem. Industrialny mrok, dziwne odgłosy i demoniczne szepty czy nawet swoiste deklamacje lub chóralne zaśpiewy pojawiają się w różniących się od siebie fragmentach pt. „The Noonday Demon”, „Sanctuary of Madness” i „Witchtrap”, a w „I’m Just Pain” na tle hipnotycznego, niepokojącego tła i podskórnej rytmiki pojawiają się żeńskie wokalizy, w których pobrzmiewają dalekie echa DEAD CAN DANCE. Etniczne elementy towarzyszą też „Children of Saturn”, a w pewnie wcale nie sakralnym „My Own Purgatory” jeden z fragmentów opiera się na mnisich śpiewach i dźwiękach dzwonów. Nastrojowy i nasycony pięknem wbrew straszącemu początkowi jest „Shadow People”, zaś powrotem nadziei na jasność wśród mroku jest dość melancholijne „Near-Death Experience”. Końcowe „Locked-in Syndrome”, niczym w dobrym horrorze, zaskakuje nagłym zwrotem akcji i to już koniec trylogii, ale mam nadzieję, że PARANOIA INDUCTA czymś zaskoczy prędzej niż za kolejne trzy czy cztery lata. Moim zdaniem, obok ostatniego HOARFROST, to najlepsza pozycja z tego kręgu powstała w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.
 

ocena: 9/ 10

www.paranoia-inducta.com


www.facebook.com/paranoia.inducta


www.rageineden.org


www.facebook.com/rageinedenrecords


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-