Puszka Pandory

BLACK MARE

“Death Magick Mother”

Magic Bullet Records (Digital CD 2017) 

BLACK MARE - “Death Magick Mother”Na zdjęciach mamy panią z sokołem na ręce, a jedna fotka jest zrobiona gdzieś w szczerym polu i stoi sobie ona ubrana jak współczesna ‘wiedźma’ w świetle dnia. Można sobie szydzić i można bruździć, ale to Sera Timms, która w Stanach jest znana jako wokalistka i basistka uznanej tamże formacji IDES OF GEMINI. Wraz z „Death Magick Mother” po raz drugi uderza swoim solowym projektem BLACK MARE, co czyni z niej przynajmniej nie jednosezonową sensację na scenie muzyki odległej od mainstreamu. Wydawca dość ostrożnie podchodzi do tematu, bo ten materiał wypuścił na razie wyłącznie w formacie cyfrowym, choć zapowiada też wydanie winylowe. W sumie nic w tym dziwnego, bowiem BLACK MARE to nie metal taki czy siaki, a coś, co przekazuje muzyczne treści gdzieś z pogranicza post-punka, cold wave, gothic rocka i ewentualnie post-rocka/shoegaze’u. Minimalistyczny materiał mieści się gdzieś w odświeżanej ostatnimi czasy niszy nawiązującej do twórczości SIOUXXIE AND THE BANSHEES, X-MAL DEUTSCHLAND, Davida Galasa i COCTEAU TWINS, a że Sera radzi sobie z basem bardzo dobrze i innymi instrumentami jako-tako (perkusja to automat - to tak dla Waszej wiedzy), to wyszło z tego coś, co równie dobrze mogło się ukazać jakieś 30 lat temu czy nawet dalej. Taka estetyka to dla takiego repa, jak ja prawdziwe cacko, bo zdumiony jestem, jak bardzo chłonne jest to nowsze pokolenie muzyków na tego typu dźwięki i jak emocjonalnie, a jednocześnie ‘na chłodno’ jest to przekazane na „Death Magick Mother”. Kto by powiedział, że taki stuff powstał w samym sercu Kalifornii - w Los Angeles?... Hipnotyzujące, transowe, często minimalistyczne dźwięki z zimnym, ale dalekim od amatorskiego podejścia wokalem umieją porwać swoją atmosferą, a na przykład umieszczony na samym końcu numer „Inverted Tower” zaskakuje swoją eterycznością niczym te co subtelniejsze kawałki MYRKUR. Nie wiem co się stało ostatnimi czasy z kontynentalno-europejską sceną dark’ową, ale o ile jeszcze w Niemczech coś się tam tli w tych kwestiach, to okazuje się, że kasuje to te siedem utworów, które pewnie kiedyś tam byłyby odbierane jako podążające za pewnym trendem, a teraz okazują się ożywczą krwią i są w stanie (mam taką nadzieję) obudzić pewną scenę, która jakoby już tylko ogranicza się do przebierających się w różne stroje fanów na festiwalach Castle Party czy Gothic Wave Treffen. Sugeruję organizatorom tych spędów zaprosić BLACK MARE na kolejną edycję. Zapewne nikt nie pożałuje.   
 

ocena: 8/ 10

theblackmare.com


www.facebook.com/Black-Mare


www.magicbulletrecords.com


www.facebook.com/magicbulletrecords


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-