Puszka Pandory

RAPOON

„My Life As a Ghost”

Zoharum (2 CD 2004 - 2017) 

Kolejny wznowiony materiał RAPOON ma (sic!) tylko trzynaście lat. To w przypadku tego przedsięwzięcia niewiele, choć nie można powiedzieć, aby Robin Storey się powtarzał i grał w kółko to samo. Na przykład w pierwszych latach XXI wieku do głosu zaczął dopuszczać więcej tanecznych bitów, co słychać szczególnie na wznowionym również w tym roku, opisywanym w innym miejscu albumie „Rhiz”. Na młodszym o dwa lata krążku „My Life As a Ghost” te wpływy są jeszcze słyszalne - zwłaszcza w otwierającym płytę „Adrift”, ale Storey powraca też do zapętlonych dźwięków i ambientowej bazy, co już nawiązuje do jego dokonań z lat 90-ych ubiegłego stulecia. Pierwszym tego przykładem jest „The Sky Was Blue”, w którym obok pozornie monotonnego tła pojawia się żeński głos deklamujący urwany gwałtownie tekst. Eksperymentalny duch niektórych rzeczy nagranych przez RAPOON wcześniej powraca z kolei w nieco dziwacznym „Neyyatt”, który brzmi trochę jak zeschizowane remiksy nagrań z kręgu new romantic z lat 90-ych. Na wokalnych samplach opiera się orientalny, z lekka rytmiczny „Terrain Sounds” i podobnie jest w „Strange World”, tyle, że mamy tu deklamację wzorowaną na Laurie Anderson i wyróżnia się jeszcze w tym fragmencie partia trąbki. „Silver Comp” i „BIG Land IN” niczym szczególnym się nie wyróżniają, choć w tym drugim zwracają na siebie uwagę hinduskie brzmienia w tle. Jest na „My Life As a Ghost” jeszcze pulsujący rytmem, momentami bardzo bitowy i udziwniony różnymi smaczkami „Tell Charlene”. To ostatni utwór właściwego materiału, ale to jeszcze nie koniec, bowiem re-edycja tego wydawnictwa posiada bonusowy dysk z niepublikowanymi dotąd nagraniami z tej samej sesji. Dodatkowo zostały zremiksowane i nałożono na nie nowe ścieżki, dzięki czemu brzmią jak nagrania z epoki (ha, jak to zabrzmiało! ;), a jednocześnie współcześnie i nie są li tylko studyjnymi odrzutami. Niektóre fragmenty i wątki wręcz nawiązują do bazowego materiału i z niego czerpią, a część sampli głosów wykorzystano w inny sposób w tych publicznie nieznanych do tej pory utworach. Do tego wszystkie sześć kompozycji otrzymało zupełnie nowe tytuły, co akurat może nie jest dla mnie do końca zrozumiałym posunięciem, ale niech tak będzie, że artysta tak to sobie postanowił… To w dalszym ciągu przyprószona elektronicznym bądź orientalnym bitem muzyka z kręgu dark ambient, nie pozbawiona pewnych improwizacji i świadomych repetycji. Z zapętlonymi dronami, z mistyczną aurą, ze specyficzną rytmiką i ciekawymi pomysłami. Naprawdę niezłe uzupełnienie oryginalnego albumu, ale zdecydowanie dla tych, którzy sympatyzują z dokonaniami RAPOON. Pozostałym wystarczy zawartość pierwszego dysku.
 

ocena: 8,5/ 10

www.rapoon.net


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-