Puszka Pandory

STROM NOIR

„Mal’ovane Kvety & Xeroxove Motyle”

Zoharum (CD 2017) 

STROM NOIR ulubiło sobie nasze trójmiejskie Zoharum i vice versa. Oto trzecie już wydawnictwo słowackiego muzyka, które ukazuje się ze znaczkiem tej firmy i w sumie za najlepszą rekomendację tego materiału można by zapodać recenzję poprzedniego albumu „Glaciology (Styri Skladby Pre Sneh & L'ad)” autorstwa Kępola, bo pierwsza część „Mal’ovanych Kvetów & Xeroxovych Motyli” (o ile można odmienić to ze słowackiego na polski, ale co tam, próbuję!) to wypisz-wymaluj, zbliżona muzyka do tamtej. Z tymi wszystkimi zapętlonymi partiami gitar, dronowo płynącymi dźwiękami, z całą tą przestrzennością, onirycznością, przytłumioną z lekka zgrzytliwością i ambientowością. Cztery pierwsze utwory z tego wspominkowo - jubileuszowego (10 lat stuknęło w końcu STROM NOIR!) wydawnictwa powstało między 2015 i 2016 rokiem i to takie instrumentalne, płynące leniwie, dźwiękowe pejzaże ukazujące naturę w swej nienaruszalności, jej niczym nie skażony urok i fascynację człowieka takim stanem rzeczy. Kolejne kompozycje pochodzą z 2011 roku (poza powstającym chyba w bólach między 2012 a 2014 rokiem „Tikot Dreva & Bzukot Kovu”) i ukazują równie ambientowe, ale bardziej jeszcze różnicujące brzmienia elektroniczne i gitarowe oblicze STROM NOIR. Chyba tylko z przekory i korzystając z z tytułu sesji z 2011 roku („Painted Flowers & Xeroxed Butterflies”) Emil Mat’ko nadał całości tytuł „Malowane Kwiaty i Kserowane Motyle”, bo tak naprawdę nie jest (przynajmniej muzycznie) miłośnikiem technologii i przetwarzania tego, co jest same w sobie artyzmem w coś sztucznego i wyimaginowanego. Wystarczy to, że posługuje się imaginacją i wyobraźnią przy konstruowaniu tych kompozycji, które wymagają od słuchacza pełnej koncentracji, a jednocześnie mogą sobie płynąć leniwie podczas lektury jakiejś ‘klimatycznej’ książki. Jedno pełne przesłuchanie wystarcza, aby poznać choć główne wątki, a potem może to być taki swoisty soundtrack dla innych czynności. Tak przynajmniej ja to odbieram. Ale to dobrze, że taki materiał może zapełnić pewną lukę między czymś a czymś i jednocześnie jest czymś w pełni wartościowym. Kępol napisał w recenzji „Glaciology (Styri Skladby Pre Sneh & L'ad)”, że to mniej więcej taki pozbawiony wokali, mniej melodyczny i oszczędny w formie SIGUR ROS i w pełni się z nim zgadzam. Bo te dźwięki gdzieś tam zahaczają o stan czystej Natury, zwracają uwagę na to, że nie zawsze człowiek jest tym jedynym stworzeniem na świecie i to, co dzieje się obecnie w mieście, ale i poza nim, to jakiś zwyczajny hałas i chaos, a my wywodzimy się korzeniami ze świata, który kiedyś tam nie miał w sobie ani milimetra i miligrama współczesnej technologii, nie pędziliśmy tak jak teraz… chyba że za jakimś zwierzęciem, które później ogrzewaliśmy nad ogniskiem w celu nasycenia naszego głodu i wykorzystania jego kości lub skóry. Zbyt rzadko się o tym przypomina, więc czynię to teraz i czynić będę. O ile coś pokroju STROM NOIR spłynie do mnie do posłuchania. 
 

ocena: 7,5/ 10

stromnoir.bandcamp.com


stromnoir.blogspot.com


zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-