Puszka Pandory

LEBOWSKI

"Cinematic"

własna produkcja zespołu (CD 2010) 

Płyta zyskała już miano jednej z najmilszych muzycznych niespodzianek ostatnich miesięcy i bardzo szczerze wątpię, bym znalazł się w mocy owemu stwierdzeniu zaprzeczyć. Grupa przyznaje we wkładce, że LEBOWSKI to projekt, który niejako zaczął żyć swym własnym życiem, że pierwotnie nieco bardziej rockowym, piosenkowym utworom muzycy pozwolili ewoluować w formy zdecydowanie bardziej instrumentalne i zdecydowanie bardziej złożone. Nie znajdzie się mocny, co by zadał temu kłam. Dotycząca muzycznego kierunku i zamieszczona na drugiej stronie książeczki deklaracja zespołu nie ma najmniejszych punktów wspólnych z szeroko dostępnymi, branżowymi komunałami, czy pustymi frazesami o tym jak to dana płyta nie jest 'naj'. Sama muzyka również stanowi silną alternatywę w stosunku do tego, co oferuje dzisiaj lwia część kolektywów zrzeszających tych, co to w różnych celach chwycić za instrumenty się zdecydowali. Za każdym razem gdy ona wybrzmiewa, słyszę coś, co daje mi olbrzymie wytchnienie od wszelkiego, podanego w niezdrowo narzucający się sposób zwykłego banału i kiczu. Nie ma sensu pisać w tym miejscu o gatunkowym eklektyźmie, czy 'przełamywaniu barier', bo "Cinematic" to płyta skazana wręcz na sukces w kategorii jednoczenia pod znakiem wspólnej fascynacji fanów art rocka, muzyki filmowej, elektronicznej, folkowej, instrumentalnej czy atmosferycznej. W "Trip To Doha" dostajemy prawdziwie etniczną rytmikę, wymieniające się z cięższymi (jak na ten styl) riffami, delikatniejsze, klimatyczne gitarowe solówki i przepiękne, klawiszowe tła, skręcające pod koniec w strefę mroczniejszych doznań, dobrze znanym każdemu sympatykowi DREAM THEATER z okresu "Awake". Dalej odzywa się cały arsenał najróżniejszych instrumentów (saksofon, trąbka, cymbały, akordeon, skrzypce...), wokaliz i wszelkich rozwiązań, które ujednolicając się z głównymi partiami nie budzą uczucia przesytu. Stwarzają za to nieodparte wręcz wrażenie muzyki wykorzystanej już wcześniej w jakimś filmie. Jakby tego było mało, zespół pożyczył szczyptę sampli z kilku tytułów zarówno polskiej, jak i zagranicznej kinematografii, w których słychać fragmenty dialogów, jakie w kontekście sugestywnie skrojonych kompozycji, nabierają zupełnie nowego znaczenia. Doskonałym przykładem są głosy Zdzisława Maklakiewicza i Romana Kłosowskiego, w mgnieniu oka rozpoznawalne dla kogoś, kto choć raz poszydził sobie zdrowo przy kultowej "Hydrozagadce", które w utworze "Iceland", zupełnie intuicyjnie i mimowolnie interpretujemy w całkiem nowy sposób. Kącik z soundtrackami to jednak nie jedyna półka, na której bez wahania postawimy ten digipack, bo równie dobrze może on zostać umiejscowiony gdzieś między pozycjami takich klasyków polskiego art rocka jak choćby COLLAGE, ABRAXAS, QUIDAM, czy młodszego wcielenia tych drugich (ANANKE), co świetnie słychać w każdym jednym utworze, a zwłaszcza w tytułowym "Cinematic" czy "Encore". Płyta skłania do myślenia, ujmuje natchnionymi fragmentami, intryguje oryginalnymi pomysłami i zachwyca perfekcyjnym wyczuciem aranżacyjnym, lecz, jak już wcześniej zaznaczyłem i co niezmiernie dla mnie istotne - nie robi tego nachalnie. Nie łapie za rękaw, nie macha rękoma przed oczyma. Zamiast tego przykuwa uwagę w sposób naturalny, niewymuszony, prawdziwy. Sama oprawa graficzna (za którą odpowiada Wiktor Franko) to również świetna, zdecydowanie wyróżniająca się rzecz, ujmująca w sposób symboliczny charakter czegoś, co nazwać można pierwiastkiem wspólnym całego krążka, czym jest zdumiewająca umiejętność uchwycenia tego, co z jednej strony ulotne, niematerialne, nienamacalne, nie dające się jednoznacznie zdefiniować, a z drugiej - transcendentne, obracające się w zaskakująco uniwersalnym wymiarze. Marcin Łuczaj (klawisze), Marcin Grzegorczyk (gitary, sample), Marek Żak (bas) i Krzysztof Pakuła (perkusja) stworzyli monumentalne arcydzieło, z którego przyswojeniem problem mogą mieć tylko i wyłącznie, słuchacze uprzedzeni do nastrojowej, uwrażliwionej muzyki. Sprawdźcie przedostatni "Storyteller (Svensson)", albo "Old British Spy Movie", a gwarantuję, że Waszą listę płytowych zakupów na najbliższy czas otworzy "Cinematic" LEBOWSKIEGO!

ocena: 10 / 10

www.lebowski.pl/


www.myspace.com/worldofcinematic


autor: Kępol



<<<---powrót   -INDEX-