Puszka Pandory

HEXENTANZ

"Nekrokrafte"

Agonia Records (CD 2004 - 2011) 

Sporą odwagą wykazała się nasza krajowa Agonia Records, prezentując, a właściwie to odświeżając światu ten album. Na co dzień wydając głównie ekstremalny metal, tym razem zapuściła się w rejony muzyki, którą można zaszeregować jako rytualistyczną, łączącej w sobie elementy industrial/ambient, muzyki orientalnej, neo-folkowej, sakralnej, średniowiecznej, psychodelicznej i okultystycznej. Oryginalnie wydany w 2004 roku przez The Fossile Dungeon krążek HEXENTANZ brzmi tak jak by połączyć ze sobą dokonania AGHAST, ORYELLE DEFENESTRATE - BASCULE, ENDURA, PROSCRIPTOR, ILDFROST, ORDO ROSARIUS EQUILIBRIO, CON SONO, DESIDERII MARGINIS i ścieżki dźwiękowej do horroru “Omen”. Kto kojarzy tamte nazwy, od razu będzie widział oczami wyobraźni tajemne rytuały, celebrowanie zakazanych obrzędów, czarne msze, lucyferianizm, wiccanizm, szamanizm, nawiedzone miejsca i aurę prosto z najbardziej diabolicznych horrorów. Zresztą muzyka HEXENTANZ bywała wykorzystywana w filmach klasy B i grach komputerowych, co akurat nie dziwi, bo należy do tych ilustracyjnych, choć nie przynosi z sobą jedynie określonej dozy dźwięków, które mogą istnieć głównie w tle, ale sama w sobie jest czymś w rodzaju kolażu różnych pomysłów. Dużą rolę odgrywa na “Nekrokrafte” rytmika, która w zasadzie szczątkowa lub rytualna, ma wiele odcieni, a nacisk jest położony na trybalne bębny i różne instrumenty perkusyjne zbudowane między innymi z ludzkich kości. Na to nałożono cały szereg pojawiających się w mniejszych lub większych dawkach motywów zagranych na oryginalnych, wykorzystanych w średniowiecznych czasach instrumentach (lub sampli tychże), co tak naprawdę składa się na powtarzające się pojedyncze motywy i detale. Od strony kompozycyjnej i aranżacyjnej brzmi to nieco koślawo i topornie, bo według mnie mocno naciągnięty jest fakt, iż nagrań rzekomo dokonano podczas różnych sekretnych obrządków. Chociaż kto wie... Michael W. Ford oraz Michael Riddick rzeczywiście studiowali okultyzm w różnych formach i wcielali to w życie. Cała płyta jest poświęcona rytuałowi sabatu czarownic w ujęciu średniowiecznym i nie wiem, czy we wkładce do płyty znalazł się esej temu poświęcony, ale ja otrzymałem wraz z materiałem muzycznym i promocyjnym takie dość dogłębne dywagacje na ten temat. Na koniec jeszcze słowo o wokalach na "Nekrokrafte", bo te również zwracają na siebie uwagę - od diabolicznych inkantacji, poprzez żeńskie zaśpiewy i deklamacje oraz chóralne inwokacje, a kończąc na tajemniczych szeptach i dziwnych odgłosach.
Ogółem pozycja interesująca, choć chyba jednak nie jest przejawem najwyższej formy HEXENTANZ, a to z racji tego, że jest to swoista kompilacja nagrań z różnych lat, a nie w pełni koncepcyjny album, na co wskazywałyby pewne znaki.

ocena: 7/ 10

www.hexentanz.us


www.agoniarecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-