Puszka Pandory

FUKA LATA

"Other Sides"

Audiotong (CDR 2011) 

Muszę przyznać, że począwszy od rozkładanego niczym zwyczajowe zaproszenie (oczywiście bez bajerów, wstążeczek etc.) twardego, tekturowego opakowania płyty zostałem zaintrygowany, choć w sumie nie musiałem, bo takie różne self-made'y robił już wiele wcześniej na przykład Infamis z Beast Of Prey. FUKA LATA napisała do mnie, że ma kawałek mrocznej muzy, która może nada się do recenzji w Mrocznej Strefie. I nadaje się, a jakże! "Other Sides" to pięć długich kompozycji, które jednak dość trudno zaszufladkować. Z jednej strony mamy tu dużo eksperymentalnych, elektroniczno-gitarowych dźwięków i choć ich struktury nie są zdecydowanie piosenkowe, to wszystko ma tu te przysłowiowe ręce i nogi. Już pierwszy kawałek pt. "I Am Lonesome", pomimo wielu dziwnych efektów dźwiękowych i improwizowanej partii gitary, zaciekawia powracającymi motywami i samą nieszablonową fakturą. Żadne tam plumkanie, a pewna intrygująca koncepcja, na dodatek nieźle wykonana i nieźle nagrana. Brzmienie jest tu sprawą istotną, bo gdyby zarejestrować to byle jak, piwnicznie, to pewnie określiłbym to jako bezładny zbiór dźwięków. Kawałek ten - jak zresztą część pozostałych - przypomina mi dokonania ACCOMPLICE AFFAIR, bo gitara jest zagrana z przesterem (gra na niej niejaki Mito Eszter), a wtóruje jej wszechobecna elektronika. O ile jednak Przemek w A.A. skupia się na wyciszeniach i raczej ambientowym klimacie, tak tu wszystko jest rozedrgane, znerwicowane i przypomina nieco dokonania nagrywającego ongiś dla Cold Meat Industry ATOMINE ELEKTRINE (nawiasem mówiąc, jeden z projektów Petera Anderssona z RAISON D'ETRE). Drugi numer, oparty na tekście Virginii Wolf, a zatytułowany "Orlando - Dream" to już troszkę inna estetyka, choć wciąż oparta na gitarowych fakturach i bardziej dyskretnej elektronice. Clue tego utworu to żeńskie wokalizy, które nieodparcie przywołują wyczyny eLL z SUI GENERIS UMBRA. Pani o nicku LeeDVD szepcze, łka, krzyczy i korzysta z wszelkich innych możliwości "paszczowych". Dużo tu dramatyzmu, pulsującego niepokojem, a czasem nawet desperacją. Trzecia na płycie kompozycja, "Zima (Winter)", to większy nacisk na post-rockową przestrzenność z awangardowymi odlotami (gościnnie na gitarze wystąpił Piotr Czyż), natomiast czwarty fragment tego krążka, "Forbidden Places", to jeszcze więcej improwizowanych partii gitary, nakładające się na siebie różne ścieżki i opętane, szeptane i deklamowane teksty Leedvd. Nawiedzony klimat może się kojarzyć z zapomnianym przez wielu norweskim projektem AGHAST, choć w muzyce FUKA LATA nacisk położony jest jednak na nie wykorzystywaną przez tamte panie gitarę, która wdziera się tutaj do mózgu swoimi bliskimi noise'u partiami lub świdrującymi tonami. Ostatni na tym materiale numer pt. "A Seed And the River" to znowu mieszanka post-rocka, shoegaze i eksperymentalizmu. Główny melodyczny motyw można odnieść w równej mierze do COCTEAU TWINS czy SIGUR ROS, a zaśpiewy LeeDVD tym razem bliższe są tradycyjnej konwencji, co ładnie zamyka ten niezwykle ciekawy materiał. Oprócz ścieżek audio umieszczono tu też dwa videoclipy: "Forbidden Places" i "Zima (Winter)".

ocena: 8 / 10

www.fukalata.com


www.audiotong.net


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-