Puszka Pandory

HOARFROST

"Puppets of the Divine Coroner"

Zoharum Records (CD 2011) 

Logo HOARFROST zamienia się już powoli w znak gwarancji ambientowej jakości, fonograficzną pieczątkę informującą, że nie znajdziemy w środku pierwszego lepszego kołtuna szumów, świstów, gwizdów i pogłosów, które średniej klasy amator gatunku jest w stanie przez swój laptop przepuścić. W moim osobistym mniemaniu, 'muzyka tła' to nie punk rock, gdzie można napisać utwór z kuflem piwa w ręku, wiedząc że szczypta procentów zrobi mu nawet dobrze. Albo naniesione na siebie dźwiękowe plamy będą sugestywnie oddziaływać na słuchacza, albo nie, nie ma tutaj raczej miejsca na większą przypadkowość według mnie. Jak wyglądała praca Rafała nad tym krążkiem - mogę tylko zgadywać, choć z zestawu dźwięków, jakie otrzymuję na "Puppets of the Divine Coroner" można wyczytać, że na łut szczęścia koleś raczej nie liczył. Taki album jak ten wręcz nie może być nieprzemyślany, co świetnie pokazuje już pierwsza w szeregu fala niepokoju, czyli "Homo Sacer". Oprócz standardowo burzących błogą sielankę brzmień o dość drapieżnej, noise'owej wręcz naturze, pojawia się tu wokal mieszkającej obecnie w Niemczech sopranistki Hekte Zaren. Podobnie jak na ostatnim krążku OUROBOROS, wokal kobiecy mamy przetworzony, ale tutaj robi on nieporównywalnie lepszą robotę niż tam. Dzięki partiom Hekte, utwór nabiera nieco innego charakteru, główna płaszczyzna Rafała schodzi nieco na dalszy plan (i dobrze, bo przecież w kolejnych utworach dostanie rolę główną) ustępując jakby miejsca dobywającej się z gardła sopranistki melodii. Nie należy zapominać jednak, że bez gospodarza i jego chropowatej, hałaśliwej, sonicznej kontry, "Homo Sacer" straciłby wiele ze swego słodziutkiego dualizmu. Fenomenalny zabieg pojawia się pod koniec drugiego utworu, a mianowicie "Prisoner of the Present Time". Przez gruby kożuch - znów niekoniecznie łagodnych dźwięków - przebija się tu sampel muzycznego tematu wytwórni filmowej 20th Century Fox, nieco rozciągnięty w czasie i przybrudzony tak, jakby wydobywał się z głośnika starego gramofonu. Niby jest to kilkusekundowy motyw, który gdzie indziej mógłby przemknąć niezauważony, ale na płytach tego rodzaju porównywalne rozwiązania robią podobne wrażenie, co kropla uderzająca o lustro wody w kompletnej ciszy. Taki już urok i specyfika gatunku. Odezwie się w tym miejscu również kobiecy głos, choć tym razem w dużo bardziej melorecytatorskim wydaniu. Do utworu "Prisoner of the Present Time" nakręcono też teledysk, który Zoharum tradycyjnie dołącza jako bonus. "In an Endless Progress" kończy się w psychodelicznie rozedrgany sposób, "Neurotic Necropolises" przemówi futurystycznie, cyfrowo zabarwionymi odgłosami i chyba w końcowych minutach tego krążka można usłyszeć ten sam (bądź łudząco podobny) sampel, który Rafał wykorzystał podczas koncertu w Enniskillen. Uważny słuchacz, któremu wyławianie niuansów takiej muzyki nie przychodzi z trudem, przeprawi się przez "Puppets of the Divine Coroner" niczym przez istną komnatę niesamowitości, której ściany oraz zamknięte w nich przedmioty pamiętają historię niejednego tragicznego upadku. A powiem szczerze, że zaplecze tematyczne płyty, jak to na HOARFROST przystało, jest niebylejakiego rodzaju, gdyż zawarta nań muzyka ilustruje egzystencję współczesnego człowieka, odbywającą się u stóp niepohamowanego rozwoju, stłamszoną przez wszystko to, co z definicji miało mu służyć, a co wymknęło się spod kontroli i zaczęło żyć własnym życiem. Płyta co najmniej tak udana jak wyciosany na spółkę z szefem INNER VISION LABORATORY "Decline", pokazująca, że jej autor ma w zanadrzu kapitalne pomysły, z których inteligentnie i z wyczuciem korzysta.

ocena: 9 / 10

zoharum.com/index.php?MENU=releases&OD=5&CDS=39


www.myspace.com/hoarfrostdarknation


autor: Kępol



<<<---powrót   -INDEX-