Puszka Pandory

CANAAN

"Of Prisoners, Wandering Souls And Cruel Fears"

Eibon Records (2 CD 2012) 

CANAAN to już dość znana nazwa w kręgach gotycko - alternatywno - dark ambientowych. Grupa działa już od kilkunastu lat i ma na koncie kilka albumów (większość firmuje włoska Eibon Records, którą nota bene prowadzi lider CANAAN - Mauro Berchi). Statusu kultowego może się nie doczekali, ale coś jednak znaczą w światku mrocznej, elektroniczno - gotyckiej muzy i są kojarzeni przez fanów takich dźwięków. Swoistym novum w tym zespole jest fakt dołączenia do składu pierwszej w historii bandu wokalistki, którą jest niejaka Arianna. O ile na mainstreamowej scenie gotyckiej i gotyckopodobnej nastąpił odwrót od usilnego promowania żeńskich wokali, tak CANAAN mógł sobie na to pozwolić choćby dlatego, że głos tej kobitki ubarwił całość w stopniu co najmniej zadowalającym. Wszak pasuje on do transowej i niepokojącej, acz na swój sposób pięknej i przebojowej muzy, a taka przynajmniej dominuje na pierwszym z dwóch dysków. Zawartość tego krążka można porównywać do dokonań THE GATHERING, MONUMENTUM czy THE 3RD AND THE MORTAL, może też chwilami do ULVER, aczkolwiek tak naprawdę CANAAN nie przypomina w pełni żadnego ze wspomnianych zespołów. To na pewno atut włoskiej grupy, która czerpiąc z bogatego źródła gotyckiego rocka i metalu nasyca swoje dźwięki post rockową przestrzennością, lodowatością typową dla cold wave, sporą dozą elektroniki i sennych oparów dark wave. Poszczególne kawałki zbudowane są na bazie melodyjnych gitar, pasaży pianina i klawiszowego tła oraz współgrania ze sobą czystych, męskich i żeńskich wokali, które opowiadają historie o różnych intrygujących ludziach (sądząc z tytułów i urywków tekstów jest tu mowa na przykład o latarniku, marzycielu czy łowcy duchów). Materiał z pozoru tylko jest przyswajalny bez tak zwanej popitki, bo chociaż kawałki nie należą do jakichś szczególnie złożonych, to emanują specyficzną aurą i zawierają sporą ilość smaczków. Dzięki temu nie można mówić o jednorodności, bo obok przeważających na płycie gitarowo - elektronicznych utworów mamy swoistą perłę elektronicznej melancholii w postaci niezwykłego "The Mind Eraser". Myślę, że fani zarówno THE SISTERS OF THE MERCY, FIELDS OF THE NEPHILIM i LOVE LIKE BLOOD, jak i tych zespołów, których nazwy wspomniałem wcześniej w tekście będą usatysfakcjonowani, a do tego grona dorzuciłbym jeszcze wielu innych wykonawców od SIGUR ROS, poprzez grupy związane w latach 80-ych z firmami 4AD czy Beggars’ Banquet, a skończywszy na tych nieco ambitniejszych projektach ze sceny electro, EBM czy industrial.
To jednak nie koniec tego opisu, bo pozostaje jeszcze dysk numer 2, a ten, tak jak to już w przeszłości bywało, choć akurat nie w takiej dawce, pokazuje zdecydowanie elektroniczną i instrumentalną twarz CANAAN. Tutaj mamy już bardziej dosłowne i czytelne nawiązanie do tytułu, bowiem każdy z utworów nosi tytuł "Prisoner", a potem przyporządkowany mu kolejny numerek. Dominuje formuła dark ambientu, ale nie jest to oparte li tylko wyłącznie na tworzeniu porozciąganych w nieskończoność kompozycji z dronami w roli głównej, a na składaniu dźwięków w pewną całość. Niektóre z tych fragmentów to takie miniaturki z nieśmiałymi liniami melodycznymi nawiązującymi do muzyki orientalnej lub symfonicznej, niektóre zdecydowanie bardziej zagłębiają się w mroczne meandry ludzkiej podświadomości, a jeszcze inne opierają się na szczątkowym, post-industrialnym rytmie. Z czasem jednak wkradają się w to wszystko nuda, monotonność i powtarzalność, choć kilka momentów na tej płycie może faktycznie zaintrygować i zaciekawić. Znalazłbym jednak wiele podobnie grających projektów, a które robią to w sposób znacznie bardziej interesujący. Nie podaję w tym miejscu nazw, bowiem zapoznani z tematem sami mogą je przywołać…

ocena: 6/ 10

www.canaan.it


www.myspace.com/kanaanian


www.eibonrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-