Puszka Pandory

ZENIAL

„Connection Reset By Peer”

Zoharum (CD 2012) 

Ileż to lat temu korespondowałem z Zenialem i dzięki niemu poznałem wiele elektronicznych dźwięków, których pewnie bym nie poszukiwał aż tak usilnie, gdy w zasięgu ręki były na przykład fascynujące propozycje z Cold Meat Industry, a te wypełniały wiele moich wolnych chwil? Jakże ulotna jest pamięć, ale jednak cholernie cieszy mnie to, że chociaż nie obserwowałem przez cały czas działań Łukasza, on wytrwał w swojej pasji (tak jak ja w swojej) i po dziś dzień działa na niwie szeroko pojętej elektroniki. Objeździł dzięki temu kawał świata, odwiedzając często dość egzotyczne kraje, stworzył wiele różnych dźwięków, współpracował z wieloma ciekawymi ludźmi i należy się pełen respekt z mojej strony dla znaczącego eks-korespondenta, który niewątpliwie wpłynął również na moją percepcję awangardowej muzyki. To taka moja prywatna wycieczka w tej recenzji, ale nie zmienia to oczywiście faktu, że mam do opisania najnowszy album sygnowany nazwą ZENIAL i wcale nie mam zamiaru cukrować tu zanadto. Muszę jednak bez dwóch zdań przyznać, że chociaż „Connection Reset By Peer” to nie nagrania studyjne, a koncertowe, co więc się z tym łączy mamy tu do czynienia z dźwiękiem nie do końca wypieszczonym, to pewien swoisty urok mają. Uprzedzam jednak, że ten album zdecydowanie nie jest pozycją dla osób nie wprawionych w elektroakustycznym hałasie. Utwory zawarte na tym krążku pochodzą z kilku różnych jego występów, łączących z sobą aspekty muzyczne i wizualne, a wedle dołączonej do płyty notki tworzą „przemyślaną całość, spójną tematycznie i muzycznie”. Ogólnie rzecz biorąc, ZENIAL bawi się frekwencjami niczym BRIGHTER DEATH NOW na swoich najlepszych wydawnictwach, a wiąże to z różnymi dźwiękami generowanymi przez maszyny, odbiorniki radiowe czy przetworniki, łączy to z samplami oraz tak zwanymi ‘field recordings’ (odgłosy nagrane z natury) i tak dla kogoś z zewnątrz opis ten jest wystarczający i zbędny, bowiem nie sięgnie po tę płytę tak czy siak. Dla wprawnych odbiorców jednak należy się informacja, że te niespełna trzy kwadranse dźwięków to nie tylko bezładna zbieranina różnych szumów, pisków, rzężeń, buczeń oraz innych hałasów, a całkowicie przemyślana mikstura tego co nas otacza, w tych momentach gdy wchodzimy w świat zewnętrznych doznań zebranych przez całą maszynerię, jaką człowiek pobudził do życia. Nagrania zostały zarejestrowane w latach 2009-2011 i pokazują jak istota ludzka może poogarniać to wszystko w pewną logiczną całość, chociaż ktoś, kto ma dość noise’u na co dzień odbierze to w sposób różny. Ważne jest jednak to, że po konfrontacji z „Connection Reset By Noise” można odczuć pewien niedosyt i w takim momencie chce się posłuchać więcej twórczości Zeniala (nie tylko pod tym szyldem), bo tak po prawdzie nie można go zaszufladkować jako artysty spod jednego szyldu (np. powerviolence). Na tę chwilę należy się mocne 7 punktów i zobaczymy co będzie dalej.

ocena: 7/ 10

www.zenial.audiotong.net


www.myspace.com/zenialowski


www.zoharum.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-