Puszka Pandory

WEH

“En Natt Kom Doed”

Soulseller Records (CD 2012) 

Po dwupłytowym, swoiście kompilacyjnym albumie “Origins” niejaki Erik E. i jego WEH powracają kolejnym, już zdecydowanie premierowym materiałem pt. „En Natt Kom Doed”. I tak jak na tamtym wydawnictwie, muzyka nadal jest oparta przede wszystkim na głosie i gitarze akustycznej (jedynie w „Helvete” pojawia się banjo), a wszelkie ozdobniki w postaci klawiszowego tła, pojedynczych tonów pianina, organowych podkładów, plumkania drumli czy nielicznych sampli są tu jedynie urozmaiceniem neofolkowej formuły, w której najwidoczniej ten pan czuje się najlepiej i najpewniej. Aranże są dość ubożuchne, acz stylowe, bo opierają się na budowaniu nastroju za pomocą jednej lub dwóch gitar akustycznych, nastawionych na odpowiednią w tej sytuacji melodyczność, na wpół mówionych i na wpół wyśpiewanych linii wokalnych oraz wspomnianych dodatkach zagranych na innych instrumentach. Erik jest obdarzony głębokim wokalem - takim w rodzaju bardowskim, a chwilami kojarzącym się z nielicznymi epic metalowymi czy viking metalowymi balladami, zwłaszcza w tych momentach, gdy pojawiają się chóralne zaśpiewy lub wielogłosy. Same utwory mają w sobie ten folkowy pierwiastek, kojarzący się ze Skandynawią lub Wyspami Brytyjskimi, a to drugie chyba głównie dlatego, że część tekstów jest tym razem napisanych w języku angielskim, podczas gdy wcześniej WEH operował przede wszystkimi lirykami w języku norweskim. Zresztą ta norweskość jest tu mocno wypuklona, choć i anglosaskie elementy też da się wyczuć na całej płycie. Właściwie nie mam się do czego doczepić po wysłuchaniu tego albumu, chociaż zdecydowanie mam wrażenie, że niczego nowego Erik E. nie stworzył, ale mimo to nagrał utwory, które mogą być odskocznią od mocnego metalowego grania. Pod tym warunkiem polecam tę płytę, jednakże nie obcujemy tu z niczym wybitnym.

ocena: 6/ 10

www.weh.erikevju.com


www.soulsellerrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-