Puszka Pandory

BIONULOR

?Erik?

Requiem Records (CD 2012) 

Twórca tego projektu, czyli Sebastian Banaszczyk, cały czas zwraca uwagę na to, że BIONULOR kreuje nowe dźwięki w stu procentach pochodzących z odzysku, opierając się wyłącznie na źródłowych materiałach. Nie wykorzystuje żadnego instrumentarium, a jego rolą jest obróbka i łączenie powstałych już wcześniej rzeczy. Na albumie ?Bionulor? pojawił się przewodni wątek, jakim było ponowne odkrycie muzyki średniowiecznej i renesansowej w zupełnie nowym kontekście, a na drugim krążku, którego recenzję znajdziecie w naszym serwisie - ?Sacred Mushroom Chants? - głównym tematem był ludzki głos i znalazły się na tym materiale archeologicznie wręcz potraktowane motywy z różnych części świata i różnych okresów historycznych. ?Erik? jest hołdem złożonym nieznanemu powszechnie kompozytorowi Erikowi Satie, o którym bardzo dobrze wypowiadały się tak znane postaci z początku XX wieku, jak Igor Strawiński czy Jean Cocteau, a pod jego wpływem tworzyli między innymi Claude Debussy, John Cage i twórca muzyki do ?Amelii? Yann Tiersen. Sam Satie był bardzo ekscentryczną i niezbyt lubianą w swoich czasach osobą, dekadentem, ale okazał się jednym z prekursorów muzyki awangardowej. Materiał przetworzony przez BIONULOR opiera się generalnie na jednym cyklu utworów o tytule ?Gymnopedies?, nawiązujących do starożytnej Grecji z charakterystycznym, pozbawionym patosu i rozmachu fortepianowym motywem. Sebastian Banaszczyk rozkłada te dźwięki na czynniki pierwsze, multiplikuje je, a pod koniec płyty coraz bardziej udziwnia - pojawiają się zabawy dźwiękiem, odtwarzanie go wstecz oraz zniekształcanie na różne sposoby. Tak jak w przypadku poprzednich albumów BIONULOR?a, tak tutaj króluje przede wszystkim metoda kolażu, czyli sklejania różnych, często nie pasujących do siebie elementów w jakąś znaną głównie twórcy całość. Czy to sprawdza się w przypadku ?Erik?? Na pewno zamysł jest ciekawy, a nawet w pewnym sensie oryginalny, ale materiał nie jest łatwy w odbiorze, a dla osób nie słuchających na co dzień tak eksperymentalnych dźwięków będzie zdawać się zbyt monotonny, zbyt minimalistyczny lub zawierający zbyt mało przyswajalnej muzyki. Ale tak widocznie miało być, a BIONULOR jest w stanie zaskoczyć jeszcze nie raz czymś zupełnie nieprzewidywalnym. Tym bardziej, że mastermind tego projektu zajmuje się od niedawna także tworzeniem muzyki do spektakli teatralnych. Szczerze polecam koneserom muzyki trudnej.

ocena: 8/ 10

www.bionulor.com


www.myspace.com/bionulor


requiem.serpent.pl


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-