Puszka Pandory

EN NIHIL

?The Approaching Dark?

Eibon Records (CD 2013) 

Nawet nie kojarzę kto mi przesłał ten materiał do recenzji, ale prawdopodobnie było to przy okazji innych, zupełnie innych propozycji muzycznych firmy matkującej Eibon Records, czyli Code666. EN NIHIL, jak już sama nazwa wskazuje, nie proponuje dźwięków łatwych, lekkich i przyjemnych. Nicość, nihilizm, Apokalipsa, kosmiczna pustka, osamotnienie - takie skojarzenia można mieć podczas słuchania nowego albumu powracającego na scenę muzyki dziwnej amerykańskiego, jednoosobowego projektu tworzonego przez Adama Fritza. ?The Approaching Dark? porusza się gdzieś między stylistykami noise, power electronics, death industrial i dark ambient. Minimalistyczne, pozbawione rytmu i melodyki tony, szmery, drony, hałaśliwe przestery oraz tym podobne rozwiązania towarzyszą od pierwszego na albumie ?The Tombs of Empire?, aż po ostatni ?Darkfall?. Wedle koncepcji twórców i słów wydawcy, to ?brzmienie nadciągającej apokalipsy?, gdy ?ludzie opuścili Ziemię, Wszechświat obraca się w nicość i oto mamy dźwięk śmierci wszystkiego?. I rzeczywiście, wchodzimy w moment, gdy ma się wrażenie, że istota ludzka nie ma możliwości ukrycia się przed nieuchronnym końcem. Wsłuchując się w trzeci na płycie ?The Hearts Relent? jest jeszcze cień nadziei, ale po chwili coś zaczyna się dziać, postępujący chaos kolejnej kompozycji ?Human Animal?, niczym dokonania legendarnego MELEK-THA odbiera nam światło i wraz z każdym kolejnym fragmentem ?The Approaching Dark? wpadamy w czarną dziurę, absolutny mrok bez przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Sporym wyzwaniem jest przebrnięcie przez ten materiał, gdy wiemy jaki będzie koniec. Pozostanie tylko pustka i nicość bez nas, bez czegokolwiek, a wszystko wróci do punktu wyjścia lub będzie początkiem czegoś nowego. Kto to wie?... EN NIHIL wie jak to zobrazować i dlatego dobiera odpowiednio radykalne środki, by uzyskać efekt totalnej destrukcji. Przykładem tego jest charczący i zgrzytający, zbudowany na kanwie death industrialno-black metalowego hałasu ?Futile Man - The Weight of Absolution?, albo inspirowany rytualistyczną twórczością MZ.412 ?Vulture Reign?. Pozycja trudna w odbiorze, ale miłośnikom wszelkich apokaliptycznych wizji może się spodobać.

ocena: 7/ 10

www.eibonrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót   -INDEX-